Kobieta zginęła, druga ranna. Kierowca twierdzi, że zasłabł

Warszawa

66-latek, który w niedzielę doprowadził do śmiertelnego wypadku na Bielanach wciąż nie usłyszał zarzutów. Jak udało nam się ustalić, mężczyzna twierdzi, że zasłabł za kierownicą. Prokuratura będzie sprawdzać jego wersję wydarzeń.

Kierowca citroena na skrzyżowaniu Conrada, Reymonta i Kochanowskiego na Bielanach ściął sygnalizację świetlną, a następnie wjechał w trzy osoby. W wyniku zderzenia na miejscu zginęła 82-letnia kobieta. Z pierwszych informacji wynikało, że była rowerzystką. Potem okazało się, że poruszała się pieszo. Druga poszkodowana z urazem kręgosłupa trafiła do szpitala. Trzeciej z osób nic się nie stało.

- Starsza pani miała rozległe obrażenia głowy, zmarła na miejscu. Przeprowadzona zostanie sekcja zwłok tej kobiety. Stan drugiej poszkodowanej jest stabilny - poinformował nas w środę Łukasz Osiński, szef prokuratory rejonowej na Żoliborzu.

Mężczyzna, który potrącił kobiety do wtorku przebywał w szpitalu. Nie został zatrzymany.

- Nie mamy dostatecznych materiałów, aby postawić zarzuty kierowcy. Wciąż zbieramy materiały dowodowe. Bierzemy pod uwagę różne okoliczności - dodał prokurator. Wiadomo, że w momencie wypadku kierowca citroena był trzeźwy.

Twierdzi, że zasłabł

Jak udało nam się dowiedzieć, w trakcie składania zeznań na policji, mężczyzna miał stwierdzić, że zasłabł podczas prowadzenia pojazdu. - Będziemy sprawdzać tę wersję. Zabezpieczony zostanie monitoring z miejsca wypadku. Ślady na miejscu też wskażą, czy to co twierdzi mężczyzna jest prawdziwe - powiedział Osiński.

Prokuratura będzie dopiero przesłuchiwała kierowcę oraz świadków. Będzie też sprawdzać kwestie stanu zdrowia mężczyzny w chwili wypadku.

Zobacz relację reportera TVN24 tuż po wypadku:

Śmiertelne potrącenie na skrzyżowaniu
TVN24

md/b