Bulwary wysprzątane, nie ma śladu po imprezowiczach

Warszawa

Tomasz Zieliński/tvnwarszawa.plBulwary nad Wisłą

Wszędzie czysto, puste kosze rozstawione co 20 metrów i krzątające się ekipy sprzątające wśród spacerowiczów. Tak wyglądały w sobotę rano bulwary wiślane. Nie ma śladu po piątkowych imprezach.

Na bulwary wybrał się reporter tvnwarszawa.pl Tomasz Zieliński.

- Jest naprawdę czysto, niema śladów po bawiących się tutaj w piątek wieczorem tłumach. Opróżnione już kosze stoją rozstawione od siebie co 20 metrów, sprzątające ekipy miejskie kończą swoją pracę. Jest wiele osób,które zdecydowały się tutaj przyjść na spacer, pobiegać czy pojeździć rowerem - relacjonuje Tomasz Zieliński.

Z piwem, pod chmurką

W piątek wieczorem informowaliśmy o tłumach ludzi na bulwarach. Wykorzystali ciepły początek weekendu na spędzenie go pod chmurką, często z przysłowiowym piwkiem.

Pytani przez naszego reportera, czy nie obawiają się mandatu za picie na bulwarach, wskazywali na poniedziałkowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd uniewinnił Marka Tatałę, ekonomistę i twórcę inicjatywy "Legalnie nad Wisłą", od zarzutu spożywania alkoholu w miejscu zabronionym. Uznał bowiem, opierając się na wskazówkach Sądu Najwyższego, że bulwary wiślane nie są ulicą.- Z tego co wiem, to był wyrok uniewinniający osobę, która walczyła dwa lata. Słyszałem opinię policji, że sprawę będzie traktowała indywidualnie, natomiast na tę chwilę nie widziałem sytuacji, że jakiś patrol tutaj chodzi: ani ze straży miejskiej, ani z policji. Dla mnie temat jest załatwiony, zachęcam do przychodzenia i do zabawy - mówił jeden ze spotkanych mężczyzn.

Zobacz jak w piątek wieczorem wyglądały bulwary nad Wisłą:

Piątek na bulwarach
Tomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl

skw