Budowy pilnuje jeden ochroniarz, piesi przechodzą przez tory

Warszawa

Lech Marcinczak / tvnwarszawa.plPrzechodzą przez tory

Przez tory kolejowe w Międzylesiu, w niedozwolonym miejscu wciąż przechodzą piesi. Sytuacja trwa od soboty, kiedy to ruszyły prace przy budowie tunelu.

Przez tory kolejowe w Międzylesiu, w niedozwolonym miejscu wciąż przechodzą piesi. Sytuacja trwa od soboty, kiedy to ruszyły prace przy budowie tunelu.

Poniedziałek to pierwszy dzień roboczy bez przejazdu w Wawrze. Z utrudnieniami muszą liczyć się także piesi, którzy najbliższe przejście mają około 200 metrów dalej.

Ruszyła budowa w Międzylesiu. Ludzie przechodzą przez tory

Niestety, jest słabo oznakowanie i wiele osób, nie wiedząc o nim, przechodzi w niedozwolonym miejscu. Nasz reporter zwracał na to uwagę już w sobotę, ale przez dwa dni wykonawca prac nie uporał się z problemem.

- Tak jest od soboty. Piesi idą przez teren budowy i tory kolejowe. Dochodzi do niebezpiecznych sytuacji - relacjonuje w poniedziałek Lech Marcinczak, reporter tvnwarszawa.pl. - Cały czas brakuje oznakowania, gdzie jest przejście - dodaje.

Jak mówi, z pieszymi, którzy chodzą po terenie budowy, walczy ochroniarz. - Jest on jeden i jego walka nie przynosi skutków. Powinno być ich tutaj więcej - uważa Marcinczak.

Problemy pieszych w Międzylesiu
Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl

Zamknięty przejazd

19 czerwca budowa tunelu pod nasypem kolejowym w Międzylesiu weszła w decydującą fazę. Zamknięto przejazd przez tory kolejowe. Dopiero za tydzień zostanie otwarta tymczasowa przeprawa w Aninie. Razem z przejazdem zamknięta została też ulica Żegańska, między Patriotów a Pożaryskiego.

W przyszłości na wysokości urzędu dzielnicy Wawer i ulicy Dworcowej powstanie rondo i przejście podziemne. Jednak do czasu ukończenia budowy tunelu w listopadzie przyszłego roku, mieszkańcy muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami w ruchu.

Zamknięty fragment Żegańskiej można objechać ulicami Pożaryskiego, Kajki oraz Patriotów do przejazdu w Radości.

Dochodzi do niebezpiecznych sytuacji
Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl

su/r