600 metrów w 10 minut. Priorytet? Będzie za dwa lata

Warszawa

Lech Marcinczak/ tvnwarszawa.plPrzejazd tramwaju

3,5 kilometra na godzinę - z taką prędkością poruszają się rano tramwaje jadące z Żoliborza na Mokotów i Wolę. Przejazd przez wiadukt nad torami i rondo Radosława zajmuje im ponad 10 minut.

Piątek, godzina 8.20. Do ronda Radosława od strony Żoliborza podjeżdżają kolejne tramwaje. Robi się kolejka - po chwili na przejazd oczekuje już 15 składów, a korek zaczyna się już nad torami kolejowymi.

W każdym tramwaju - pasażerowie śpieszący się do szkoły i pracy. Przez okna obserwują, jak pustą jeszcze o tej porze ulicą mijają ich samochody. - Przecież to odcinek wspólny dla sześciu linii. Niektóre w szczycie kursują ze zwiększoną częstotliwością, co kilka minut - zawraca uwagę Lech Marcinczak.

Nasz reporter włączył stoper i obserwował jeden ze składów. Od wjazdu na wiadukt do przystanku przed rondem (400 metrów) przejazd zajął mu 8 minut i 40 sekund. Rondo opuścił po 10 minutach i 20 sekundach.

To nie był efekt awarii ani wypadku. Takie opóźnienia w tym miejscu to codzienność. Podobne sytuacje - tylko w drugą stronę - dzieje się zresztą w popołudniowym szczycie.

Priorytety za dwa lata

O komentarz poprosiliśmy Wojciecha Bartelskiego z Tramwajów Warszawskich.

- Rondo Radosława jest skrajnie niewydolne - przyznaje. - To bardzo skomplikowane skrzyżowanie, przez które przejeżdża wiele linii tramwajowych. Jest tu też bardzo duże natężenie ruchu samochodowego - tłumaczy.

I dodaje, że w stolicy wprowadzane są priorytety dla komunikacji miejskiej. TW w 2015 i 16 roku chwaliły się skróceniem czasu przejazdów niektórych linii. Priorytetem nie objęto jednak ronda Radosława.

- To kwestia dwóch lat. Jesteśmy w trakcie opracowywania algorytmu sterowania sygnalizacją. Potem będziemy ogłaszać przetarg i przystępować do przebudowy - wyjaśnia Bartelski. I dodaje: - Priorytet wprowadzamy na tej trasie z południa na północ. W tym roku zajmiemy się odcinkiem od Feminy do ronda. Samo skrzyżowanie będzie objęte kolejnym etapem. Takie rzeczy robi się po kolei, bo nie da się ich wprowadzić bez synchronizacji z sygnalizacją na ulicach dojazdowych.

Korek tramwajowy przy rondzie Radosława
Lech Marcinczak/ tvnwarszawa.pl

md/r