Na Kontakt24 otrzymaliśmy nagranie z przejazdu kolejowego na ulicy Łodygowej w Warszawie, tuż przy granicy z Ząbkami, gdzie rogatki nie zamknęły się, mimo że nadjeżdżał pociąg. Zdarzenie zarejestrował we wtorek po 22 pan Paweł.
- Wracałem do domu. Kiedy dojeżdżałem do przejścia kolejowego, rogatki się nie opuściły, sygnalizacja świetlna nie była włączona i tylko usłyszałem niezwykle głośne trąbienie maszynisty nadjeżdżającego pociągu, który zaczął hamować i praktycznie się tam zatrzymał, bo jadący przede mną samochód wjechał na tory - relacjonował pan Paweł, autor nagrania.
"Jestem pewny, że ten maszynista komuś to zgłosił"
Mężczyzna podkreślił, że w pobliżu jest stacja Ząbki. - Podejrzewam, że ten kierowca przede mną mógł nawet nie wiedzieć, że to światła jadącego pociągu, bo stamtąd widać również światła składów, kiedy stoją na stacji. A tak, jak wspomniałem, nie świeciło się nic, nie było żadnego sygnału. Być może ten mechanizm zamarzł, ale nie mam pewności - opowiedział.
Mężczyzna podkreślił, że w jego opinii zarówno maszynista, jak i kierowca samochodu osobowego zachowali się najlepiej, jak mogli. - Myślę, że kierujący autem zachował się w tej sytuacji w jedyny słuszny sposób, jadąc dalej, bo jeśli zobaczył pociąg dopiero na torach, to znacznie gorzej byłoby się wtedy zatrzymać. Jestem pewny, że ten maszynista komuś to zgłosił, on sam zrobił, co mógł - ocenił.
Pociąg utknął na czujniku połączonym z rogatkami
Okazuje się, że sytuacja na przejeździe kolejowym była bezpośrednio związana ze zdarzeniem do jakiego doszło na sąsiadującym z nim odcinku torów. Przedstawicielka PKP PLK Anna Znajewska-Pawluk wyjaśnia, że około godziny 21.50 maszynista pociągu Kolei Mazowieckich relacji Małkinia - Warszawa Wileńska zgłosił dyżurnemu ruchu stacji Warszawa Wileńska najechanie na stado dzików znajdujących się na torach.
- Pociąg uczestniczący w zdarzeniu zatrzymał się na czujniku ruchu w torze, odpowiedzialnym za automatyczne zamykanie rogatek na przejeździe kolejowo-drogowym przy ulicy Łodygowej. Zajęcie czujnika powodowało utrzymywanie rogatek w pozycji zamkniętej, co doprowadziło do narastającego zatoru drogowego - opisuje Znajewska-Pawluk.
I dodaje, że dyżurny ruchu stacji zdecydował wówczas o awaryjnym otwarciu rogatek, żeby rozładować zator. - Jednocześnie maszynistom wydano polecenie przejazdu przez przejazd z ograniczoną prędkością do 20 kilometrów na godzinę oraz obowiązek wielokrotnego nadawania sygnału ostrzegawczego "baczność" przed wjazdem na przejazd - relacjonuje przedstawicielka PKP PLK.
- Po około 30 minutach, pociąg opuścił czujnik torowy, a rogatki wróciły do normalnego trybu pracy - zaznacza.
- Przypominamy, że kierujący pojazdami są zobowiązani do zachowania szczególnej ostrożności przed każdym przejazdem kolejowo-drogowym, niezależnie od rodzaju jego zabezpieczenia. Dotyczy to również sytuacji, gdy rogatki są podniesione: zabrania się wjazdu na przejazd w przypadku zbliżającego się pociągu - przestrzega Znajewska-Pawluk.
Opracowały Magdalena Gruszczyńska, Klaudia Kamieniarz, est
Źródło: Kontakt24, tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Paweł/Kontakt24