Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga prokurator Karolina Staros poinformowała o przedstawieniu zarzutów 49-latkowi. To dwa zarzuty zabójstwa oraz zarzut zabicia trzech zwierząt domowych.
Po godzinie 13 zakończyły się czynności z mężczyzną. - Nie przyznał się on do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień - powiedziała Staros.
Prokurator potwierdziła, że ofiary to rodzice podejrzanego.
Sąd na wniosek prokuratury zgodził się na aresztowanie na trzy miesiące 49-latka.
Jak dowiedział się Paweł Łukasik, reporter TVN24, w wydychanym powietrzu zatrzymanego mężczyzny nie stwierdzono obecności alkoholu. - Nie wiadomo, czy był pod wpływem innych środków odurzających – dodał reporter. Jest to przedmiotem badań.
Jak dowiedział się Łukasik od okolicznych mieszkańców Targówka, mężczyzna mieszkał z rodzicami w tym samym domu, jednak jego mieszkanie ulokowane było na piętrze z osobnym wejściem. Według sąsiadów, jego kontakt z rodzicami nie był ostatnio najlepszy.
Informacja wpłynęła na numer alarmowy
W środę kilka minut przed godziną 9 na numer alarmowy wpłynęła informacja, że w domu przy ulicy Pszczyńskiej na Targówku, znajdują się zwłoki dwóch osób.
Jak poinformowała stołeczna policja, kobieta i mężczyzna zginęli od ciosów zadanych ostrym narzędziem. Zabite zostały również psy.
Kontrterroryści weszli siłowo do domu
W budynku, gdzie odnaleziono ciała, zabarykadował się mężczyzna. Wezwano policyjnych negocjatorów, a także kontrterrorystów. Negocjatorzy próbowali namówić mężczyznę do wyjścia, ale ten nie reagował. Przed 12 zapadła decyzja o szturmie. Akcja była bardzo dynamiczna, policjanci pokazali na nagraniu, jak przebiegała.