Przygotuj się na:

ZMIANY NA GÓRCZEWSKIEJ

Od piątku, 15 października, budowniczowie metra rozpoczną odtwarzanie nawierzchni Górczewskiej przy skrzyżowaniu z Powstańców Śląskich. A to oznacza zmiany w ruchu.

Wisła

Wisła

W środę rano wodowskaz na Wiśle pokazał nową najniższą rekordową wartość: 47 centymetrów - podał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. - Nie ma powodów do niepokoju. Dostawy wody dla warszawiaków nie są zagrożone - uspokajają władze miasta.

Piaskowe łachy, kamienne wyspy, słaby nurt. Od kilkunastu dni Wisła na wysokości Warszawy nie przypomina już największej polskiej rzeki. Jak poinformował w poniedziałek po południu wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, stan wody jest rekordowo niski - wynosi 51 cm. A będzie gorzej.

Poziom wody na Wiśle i Odrze jest bardzo niski. Miejscami zawieszone jest kursowanie statków - Pracuję tu od 40 lat i nie pamiętam, żeby w Odrze był taki niski stan wody - powiedział Marek Krystek, kapitan jednego z nich. Według prognoz pogody sytuacja w najbliższych dniach nie poprawi się.

Fala kulminacyjna ominęła już Mazowsze i dotarła do Torunia. Na terenie województwa kujowsko-pomorskiego zidentyfikowano najbardziej zagrożone miejscowości, a takżę odcinki obwałowań, przygotowano zapasy worków i piasku. Wprowadzono całodobowy dyżur w starostwie powiatowym we Włocławku.

W związku z przyborem Wisły w Płocku ogłoszono alarm powodziowy. Poziom rzeki systematycznie tam wzrasta. Rośnie też tempo przyboru wody. Z kolei na południu kraju sytuacja powoli stabilizuje się. Zagrożenie powodziowe minęło m.in. na Ziemi Świętokrzyskiej. Teraz na falę wezbraniową czeka Włocławek. Nadal utrzymuje się wysoki poziom wody na Mazowszu.

Choć poziom Wisły jest poniżej stanów ostrzegawczych i w siedmiu powiatach odwołano alarm powodziowy, praca na rzece wre. Na Wiśle w sobotę można było spotkać dwie pracujące jednostki przebijające rynnę w lodzie skuwającym koryto. Umożliwiły tym samym swobodny spływ wody i kry, zapobiegając zatorom na rzece.

W związku ze spadkiem poziomu Wisły odwołano w czwartek alarm powodziowy w siedmiu położonych nad rzeką gminach powiatu płockiego. Wcześniej w Płocku odwołano pogotowie przeciwpowodziowe. Pracujące od tygodnia na Zbiorniku Włocławskim lodołamacze kończą akcję.

W związku z przyborem Wisły w Płocku we wtorek rano ogłoszono pogotowie przeciwpowodziowe. Do miasta dopłynęły lodołamacze, które od środy pracują na Zbiorniku Włocławskim. Po południu sytuacja na rzece zaczęła się stabilizować.

- Poziom Wisły w rejonie Wyszogrodu (woj. mazowieckie) przekroczył stan alarmowy. Lodołamacze, które od środy pracują na Zbiorniku Włocławskim, w poniedziałek od rana kruszą lód w rejonie Płocka - informuje Dagmara Kobla-Antczak rzeczniczka starostwa płockiego.

Siedem lodołamaczy rozpoczęło w czwartek akcję kruszenia lodu na Odrze i podszczecińskim jeziorze Dąbie. Od kilku dni z powodu pokrywy lodowej odcinek rzeki od Szczecina do Gozdowic jest zamknięty dla ruchu jednostek. Jednostki najpierw poszerzą "rynnę" na jeziorze, a potem mają płynąć w górę Odry. Usuwanie lodu rozpoczęło się też w ujściowym odcinku Wisły.

O 21 cm przekroczyła stan alarmowy Wisła w Kępie Polskiej. Przybór rzeki obserwowany jest na całym obszarze powiatu płockiego, a w siedmiu tamtejszych gminach od ponad tygodnia utrzymywane jest pogotowie przeciwpowodziowe. Według prognoz rzeka będzie tam przybierać jeszcze przez dobę, a Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji uspokaja, że poza lokalnymi podtopieniami spowodowanymi przez opady nie ma zagrożenia powodziowego.

Wieczorem w części gmin powiatu płockiego odwołany zostanie alarm przeciwpowodziowy, być może alarm odwołany zostanie także dla samego Płocka. Nie występuje poważne zagrożenie powodziowe spowodowane sytuacją hydrologiczną i meteorologiczną, lecz mogą wystąpić lokalne podtopienia; przewidywany jest dalszy spadek poziomów wody - poinformował w czwartek resort administracji.

Lubelszczyzna walczy z rozlewającym się na wsie Bugiem, a Witold Sumisławski, szef Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, tłumaczy: "Rzeki na wschodzie kraju nie są uregulowane, dlatego w czasie wezbrań naturalnie rozlewają się na okoliczne tereny". Według niego rozwiązaniem jest odsunięcie się ludzi od rzeki, nie budowanie domów w jej pobliżu. - Rzeka musi mieć miejsce - podkreślił w TVN24.