Sztuka

Sztuka

50 sekund, które wstrząsnęło Norwegią. Złodziej wyszedł z "Krzykiem"

Choć była to jedna z najgłośniejszych kradzieży, to "Krzyk" zniknął w ciszy. Gdy wynoszono go z muzeum, nie rozbiegła się w popłochu ochrona. Złodzieje zostawili karteczkę, którą zauważyła jedna z kobiet i zawiadomiła norweską gazetę. W tym czasie głośno było o czym innym - w Lillehammer ruszyły właśnie zimowe igrzyska olimpijskie. - To była jedna z najciekawszych spraw w mojej karierze - mówi dziś tvn24.pl Leif A. Lier, 84-letni były szef wydziału śledczego policji w Oslo i prywatny detektyw.