Sprawy sądowe w Polsce

Sprawy sądowe w Polsce

Polska Fundacja Narodowa obraca milionami złotych, które przekazują jej spółki Skarbu Państwa. Niechętnie zdradza jednak, na co je wydaje. Mimo prawomocnych wyroków nie ujawnia informacji dziennikarzom, a gdy chce ją skontrolować Najwyższa Izba Kontroli, odmawia, twierdząc, że NIK nie ma do tego prawa. I nieustająco zapewnia o przejrzystości swoich poczynań.

Radny zapytał, z kim stołeczny ratusz zawiera umowy cywilnoprawne. Urzędnicy odmówili, zasłaniając się ochroną danych osobowych. Batalia o utrzymanie tajemnicy pochłonęła blisko 70 tysięcy złotych z miejskiej kasy. Sądy nie były zgodne, czy prawo do dostępu do informacji publicznej jest w tym przypadku ważniejsze niż prawo do prywatności. Na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba było ponad trzech lat.

"Na co wydaliście pieniądze podatników?". Wydawać by się mogło, że na tak postawione pytanie każda instytucja, która dysponuje publicznym groszem, powinna odpowiedzieć z marszu i w szczegółach. W dodatku o każdej żądanej porze. Pięcioletnia batalia o ujawnienie wydatków fundacji ojca Tadeusza Rydzyka pokazuje, że prawo obywateli do informacji o ich własnych (choć oddanych państwu) pieniądzach to figura dosyć teoretyczna.

- Do dziś nie jestem w stanie wyjaśnić sobie, czy komukolwiek innemu, dlaczego wsiadłam po alkoholu do samochodu. Myślę o tym każdego dnia i nie znajduję żadnego uzasadnienia - mówiła w czwartek przed sądem Aleksandra K. Kobieta jest oskarżona o spowodowanie śmiertelnego wypadku na warszawskim Muranowie.