Wstrząsające zdjęcia z niemieckiej okupacji. Latami leżały we francuskim archiwum

Uciekający z obszaru walk na Ochocie mieszkańcy, teren cegielni przy Gliniankach Szczęśliwickich
Niemieckie zdjęcia okupowanej Warszawy
Źródło wideo: ECPAD
Źródło zdj. gł.: ECPAD
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Tysiące zdjęć z września 1939 roku i niemieckiej okupacji w Polsce będą dostępne dzięki podpisanej w czwartek polsko-francuskiej umowie. Zbiór wymaga ogromnej pracy historyków, ale już pierwsze udostępnione fotografie pokazują, że mamy do czynienia z kolekcją wyjątkową.

Instytut Pileckiego i Muzeum Powstania Warszawskiego zawarły porozumienie o współpracy z francuskim wojskowym archiwum audiowizualnym ECPAD. Na jego mocy polskie instytucje zyskują dostęp do nieznanych szerzej w Polsce fotografii z okresu II wojny światowej. Chodzi o ponad 10 tysięcy zdjęć wykonanych przez niemieckie kompanie propagandowe po zajęciu naszego kraju. Po kapitulacji Trzeciej Rzeszy fotografie zostały przejęte przez aliantów, tak trafiły do francuskiego archiwum. I przeleżały tam kolejnych kilkadziesiąt lat. Nie były publikowane.

Nieznany zbiór z francuskiego archiwum

- Dla nas ta historia zaczęła się kilka lat temu, kiedy jeden z ważnych archiwistów przyszedł do mnie z informacją, że jest taki nieopisany zbiór we Francji - wspominał Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Ponieważ zdjęcia nie dotyczą samego powstania, muzeum potrzebowało partnera o szerszym zakresie zainteresowań i większym doświadczeniu międzynarodowym. Nawiązało współpracę z Instytutem Pileckiego. Ołdakowski docenił szczególną rolę szefowej berlińskiego oddziału tej instytucji Hanny Radziejowskiej. - Znalazła sposób na rozpoczęcie współpracy i ciągnęła tę niteczkę, doprowadzając do dzisiejszego finału - podkreślił.

- Naszą misją jest dokumentować i udostępniać zasoby na temat dwóch totalitaryzmów. Gromadzimy od lat świadectwa osób, które przeżyły te wydarzenia. Ale ta układanka wymaga też zdjęć, żeby historia była pełna. Ten brakujący element możemy dziś dopasować - uzupełnił Karol Madaj, dyrektor Instytutu Pileckiego.

W czwartek, w obecności ambasadora Francji w Polsce Étienne'a de Poncinsa, podpisano trójstronną umowę.

Kolekcja jest wyjątkowo cenna dla historyków, ponieważ w wielu przypadkach zachowały się pełne sekwencje negatywów (całe klisze), a nie tylko pojedyncze zdjęcia wyselekcjonowane przez niemiecką propagandę. Teraz ich cyfrowe kopie zostaną poddane krytycznej analizie, identyfikacji i katalogowaniu.

- Niesamowite, że po tylu latach od drugiej wojny wciąż można odnajdywać takie olbrzymie nieznane zbiory, które pozwolą opisać tamten czas. Polskie zdjęcia dokumentujące wrzesień 1939 przepadły, jesteśmy skazani na oglądanie kampanii wrześniowej z punktu widzenia żołnierzy niemieckich - zauważył Ołdakowski, zastrzegając, że Niemcom zależało przede wszystkim na pokazaniu siły własnej armii, dlatego fotografowali głównie zniszczone budynki i cierpienie ludności cywilnej. Na ten aspekt trzeba brać poprawkę.

Niemcy wchodzą na Ochotę, Śródmieście płonie

Varsavianista z Muzeum Powstania Warszawskiego Ryszard Mączewski zaprezentował drobną część zbioru - wstępnie opracowane zdjęcia, wykonane 8 września na Ochocie.

Aleja Krakowska prowadzi wówczas przez peryferia, przy ulicy stoją nieliczne domy (niektóre nieskończone), a za nimi rozciąga się pusta przestrzeń. Niemieckie oddziały idą aleją, oficerowie obserwują z balkonu kamienicy polskie stanowiska. Na każdym kadrze niebo zasnute jest dymem płonącego miasta, to efekt pożarów wywołanych ostrzałem i bombardowaniem. Widać zasieki i barykady z tramwajów na Opaczewskiej. Nad okolicą góruje komin cegielni przy Gliniankach Szczęśliwickich (dziś to okolice Górki Szczęśliwickiej).

- W tej części są też wstrząsające obrazy, pokazujące uciekającą ludność cywilną z obszaru, gdzie toczą się walki - opisywał Mączewski. - Dla nas varsavianistów te zdjęcia są niezwykle cenne, bo pokazują mniej obfotografowane obszary miasta - dodał.

Mieszkańcy ciekający z obszaru walk na Ochocie, teren cegielni przy Gliniankach Szczęśliwickich
Mieszkańcy ciekający z obszaru walk na Ochocie, teren cegielni przy Gliniankach Szczęśliwickich
Źródło zdjęcia: ECPAD

Niemcy dokumentowali także rozmowy kapitulacyjne. Na jednej z fotografii historycy zidentyfikowali już przemykającego w ciemnym płaszczu prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego.

Nadają imiona bombom, które zrzucą na Warszawę

Kolejna seria pokazuje Śródmieście i Wolę oczami żołnierza Luftwaffe, lecącego nad zniszczoną Warszawą tuż po kapitulacji miasta.

- Widać, że wśród obiektów, które Niemcy starali się bombardować na początku wojny, było wiele zakładów przemysłowych. Płoną: gazownia miejska, zakłady Lilpop, Rau i Loewenstein (produkowały maszyny - red.) zaplecze dworca Warszawa Zachodnia - wyliczał varsavianista. Ale już pozbawiony dachu gmach wydziału chemii Politechniki Warszawskiej przy Noakowskiego pokazywał, że nie tylko obiekty strategiczne są celem najeźdźcy, mają też cierpieć cywile. - Widać, że to wojna na zupełnie innych zasadach, nie tylko wojna żołnierzy przeciw żołnierzem, ale też przeciw ludności cywilnej - podkreślił Mączewski.

Tragedię zwykłych ludzi pokazują też pozornie banalne sceny, jak kolejka po wodę przy zdroju na Zakroczymskiej.

Tylko okupanci bawią się dobrze. Na Placu Szembeka pozują na zabawkowych koniach ze zdemontowanej bądź zniszczonej karuzeli. Zachowała się też sekwencja fotografii, na których wypisują imiona i wierszyki na bombach, które będą zrzucać na Warszawę.

Opisywanie bomb lotniczych przez niemieckich żołnierzy
Opisywanie bomb lotniczych przez niemieckich żołnierzy
Źródło zdjęcia: ECPAD

- Zdjęć z Warszawy jest około tysiąca, przynoszą ogromną wiedzę o tym, jak toczyły się walki, w jakich warunkach Warszawiacy się znaleźli. Będzie sporo ciekawych odkryć - podsumował Ryszard Mączewski.

Docelowo fotografie trafią na strony internetowe muzeum i instytutu. Będą też udostępniane badaczom w czytelniach obu instytucji. Ponadto planowana jest wystawa w Berlinie, Paryżu i Warszawie.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: