Sekretne komnaty władzy ludowej. Tego miejsca na Zamku nie znali nawet pracownicy

lazienka
Sekretne komnaty władzy ludowej
Źródło wideo: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Luksusowe apartamenty dla PRL-owskich dygnitarzy na Zamku Królewskim zostały po raz pierwszy udostępnione do zwiedzania. Urządzone z rozmachem wnętrza zostały przygotowane podczas odbudowy Zamku przez ekipę Edwarda Gierka z myślą o podejmowaniu koronowanych głów, a później być może mieszkaniu samego pierwszego sekretarza. Materiał magazynu "Polska i Świat" TVN24.

Najpierw brutalnie zrównany z ziemią, potem skrupulatnie z rozmachem odbudowany. Mogłoby się wydawać, że o Zamku Królewskim w Warszawie powiedziano już wszystko, a jednak okazało się, że jest jeszcze jedna tajemnica do odkrycia.

Chodzi o oryginalne wyposażenie apartamentów dla PRL-owskich dygnitarzy ukrytych w jednym z zamkowych skrzydeł.

Tajemnica łazienki

Wszystko zaczęło się od łazienki, którą ku zdziwieniu dyrekcji przed laty zaadaptowano na gabinet.

- Po co ta łazienka i dlaczego ona jest taka luksusowa? Wtedy od słowa do słowa zaczęto nam opowiadać o tym, że planowano tutaj pokoje hotelowe. To nie jest prawda jak już teraz wiemy - mówi dr Jarosław Trybuś, wicedyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie.

- Okazało się, że to jest po prostu nigdy nie napisany ważny rozdział o odbudowie Zamku Królewskiego, ale też ważny rozdział polskiej historii. O tym jak w 1974 roku Edward Gierek i jego otoczenie postanowiło cichaczem, bo pisma są poufne, przejąć część zamku na potrzeby władzy - wyjaśnia profesor Małgorzata Omilanowska, dyrektorka Zamku Królewskiego.

Sekretna winda i telefon, który wciąż działa

Czy to prawda, że w apartamentach miał nocować Breżniew? - Tak się mówi, że pierwszym gościem miał być Breżniew, ale pamiętajmy, że mało jest dokumentów na piśmie mówiących o tym kto tu miał mieszkać - odpowiada dr Trybuś.

Za to zachowały się plany i luksusowe wyposażenie, na które władza ludowa nie szczędziła pieniędzy. Za wystrój apartamentów odpowiadali topowi architekci wnętrz.

- Wnętrze było godne zamku, a więc urządzone w meble zabytkowe i znaczna ich część została kupiona w Desie, a komfortowe kanapy oczywiście zostały specjalnie dla tych wnętrz zrobione - wskazuje prof. Omilanowska.

Do komnaty prowadziła sekretna winda, współcześnie idealnie zachowana. - Ona została zbudowana tylko dla jednej pary. Pary gości, prezydentów, może Edwarda Gierka i jego żony, którzy w tym apartamencie mieli mieszkać. I nią zjeżdżać do sali bankietowej na pierwsze piętro i do recepcji na parter - mówi Omilanowska.

W windzie znajduje się telefon, który wciąż działa. Jest podłączony do sieci Zamku Królewskiego.

Zwykłe biura dla pracowników

Historia ukrytego apartamentu jest tym ciekawsza, że ostatecznie nikt z niego nie skorzystał. - Wiatr historii zawiał i zwiał zarówno Edwarda Gierka, jak i jego ekipę. A zamek został z tymi wnętrzami magazynem pełnym, niepotrzebnych do niczego mebli - mówi dyrektorka zamku.

Przez kolejne dekady pomieszczenia stały się po prostu niezwykłymi biurami pracowników, w tym współkuratora wystawy. W jej ramach można oglądać nie tylko luksusowe PRL-owskie wnętrza, ale też ich biurową adaptację.

Wisienką na torcie tej wystawy są współczesne zdjęcia Chrisa Niedenthala dokumentujące te niezwykłe gabinety i archiwalne dokumentujące odbudowę zamku w latach 70.

Wystawę sekretne komnaty władzy ludowej na Zamku Królewskim w Warszawie można oglądać do 17 stycznia.

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Jan Piotrowski/dg
Czytaj także: