Do tragedii doszło w poniedziałek po południu podczas spotkania w Związku Polskich Artystów Fotografików. Adam Chełstowski był cenionym fotoreporterem, od lat związanym z Polską Agencją Fotografów Forum. O jego śmierci poinformowali inni fotografowie.
Brak defibrylatora i oczekiwanie na karetkę
Według relacji fotografa i właściciela Agencji East News Wojciecha Łaskiego, Adam Chełstowski nagle źle się poczuł i osunął na ziemię. Koledzy wezwali karetkę. Próbowali znaleźć defibrylator.
"Znany, pięćdziesięcioletni fotoreporter nagle osunął się na ziemię; było nas około trzech tuzinów fotoreporterów, ludzi, którzy na co dzień dokumentują cudze dramaty, a tym razem klęczeliśmy na bruku, prowadząc reanimację i w panice szukając defibrylatora, którego w najbardziej reprezentacyjnym miejscu stolicy nie potrafiliśmy znaleźć; minuty płynęły bezlitośnie, twarz naszego kolegi siniała, ręce słabły z wysiłku, ambulans przyjechał dopiero po kilkudziesięciu minutach, a dla zatrzymanego serca to była wieczność" - napisał w mediach społecznościowych fotograf Wojciech Łaski.
"Mimo prób ratowania życia zmarł sto metrów od Zamku, w miejscu pełnym turystów i kamer, gdzie zabrakło urządzenia mogącego dać mu realną szansę" - dodał we wpisie.
W kolejnym poście Łaski odniósł się do komentarzy, z których wynikało, że czas oczekiwania na karetkę był jednak krótszy.
"Jestem atakowany za to, że napisałem, iż na karetkę czekaliśmy około pół godziny. Taki był mój odbiór czasu w tamtym momencie - w ogromnych emocjach i stresie każda minuta dłuży się niewyobrażalnie. Jeśli rzeczywisty czas dojazdu był krótszy, przyjmuję to i nie mam problemu z doprecyzowaniem tej informacji po dokładnym sprawdzeniu" - napisał i zastrzegł, że nie obwinia ratowników medycznych o tragedię i ma ogromny szacunek do ich pracy.
"Mój wpis dotyczył czegoś innego - braku ogólnodostępnego defibrylatora AED w tak ruchliwym miejscu jak Plac Zamkowy. W przypadku nagłego zatrzymania krążenia kluczowe są pierwsze minuty" - zauważył kolega zmarłego.
Karetka dotarła w niespełna osiem minut
O interwencję załogi karetki na Placu Zamkowym i czas dotarcia ambulansu do poszkodowanego zapytaliśmy Mazowiecki Urząd Wojewódzki, który nadzoruje pracę dyspozytorni medycznej.
- Wbrew doniesieniom medialnym o późnym dotarciu pomocy, czas przyjazdu karetki wczoraj (w poniedziałek - red.) późnym popołudniem do poszkodowanego przy Placu Zamkowym w Warszawie trwał siedem minut i kilkanaście sekund. Dyspozytorzy po przyjęciu zgłoszenia niezwłocznie wysłali zespół ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia - zapewniła nas Luiza Jurgiel-Żyła, rzeczniczka Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jak podała, przyjęcie zgłoszenia nastąpiło o godz. 17.17, a zespół ratownictwa medycznego dotarł do poszkodowanego o godz. 17.25.
Defibrylatory w okolicy
Według mapy Urzędu Miasta pokazującej sieć urządzeń AED w Warszawie, w okolicy Placu Zamkowego defibrylatorów jest kilka, w tym dwa w kompleksie Zamku Królewskiego. Ale według informacji, które uzyskaliśmy w biurze prasowym w zamku jest ich aż siedem.
"Urządzenia są rozmieszczone w następujących lokalizacjach: - budynek główny: Sień Wielka, I piętro na trasie zwiedzania, a także Wartownia (wejście od strony dziedzińca, obok Bramy Zegarowej). W Wartowni przez całą dobę obecne są osoby przeszkolone w zakresie udzielania pierwszej pomocy; - Pałac pod Blachą – parter; - Arkady Kubickiego; - dwa defibrylatory znajdują się w budynkach administracyjnych w północnej części Ogrodów Zamkowych" - czytamy w mailu wysłanym w odpowiedzi na nasze pytania.
Dodano jednak, że dostęp do defibrylatorów jest ograniczony do godzin otwarcia muzeum dla zwiedzających. W poniedziałki Zamek Królewski jest zamknięty. "Tego dnia wszystkie wejścia są zamknięte, z wyjątkiem Bramy Senatorskiej (od strony Pałacu Ślubów), z której korzystają pracownicy Zamku" - poinformowało nas buro prasowe.
Inne defibrylatory są w Muzeum Warszawy przy Rynku Starego Miasta oraz pod adresami: Plac Zamkowy 2, Senatorska 11, Bugaj 4 (żaden nie jest dostępny całodobowo).
Fotograf najważniejszych wydarzeń w kraju
Jeszcze kilka godzin przed śmiercią Chełstowski publikował wpisy na swoim koncie w serwisie X. Na platformie tej wielokrotnie dzielił się wykonanymi przez siebie fotografiami. Wśród ostatnich - m.in. wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Sejmie podczas expose ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
Adam Chełstowski miał 50 lat.
Autorka/Autor: Alicja Glinianowicz
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News