Wtargnął do galerii rękodzieł i ją zdemolował. Policja szuka sprawcy

Galeria Las Rąk zdemolowana przez nieznanego sprawcę
Katarzyna Kucewicz: często myślimy, że hejt spływa po ludziach
Źródło wideo: #BezKitu TVN24
Źródło zdj. gł.: Las Rąk/Facebook
Galeria Las Rąk przy ulicy Marszałkowskiej została zdewastowana przez nieznanego sprawcę. Prowadzące lokal twierdzą, że już wcześniej mierzyły się z falą hejtu w sieci, a teraz napad wiążą z sobotnim przemarszem pamięci ofiar rzezi wołyńskiej. Policja analizuje materiały z przebiegu zgromadzenia i szuka sprawcy późniejszej dewastacji lokalu. W Krakowie zatrzymano z kolei mężczyznę, który wydzwaniał z groźbami do pracownic galerii.

Las Rąk - laboratorium rękodzieł prowadzi swoją działalność od około 16 lat i wspiera między innymi inicjatywy pomocowo-humanitarne. Prowadzące poinformowały, że ich lokal przy ulicy Marszałkowskiej 140 został zdewastowany.

"Dziś, poniedziałek 6 lipca o godzinie 12:53 do LASU RĄK wtargnął mężczyzna - w ataku furii zdemolował galerię, zniszczył dużą ilość rękodzieł... Sprawa jest zgłoszona na policję, funkcjonariusze ogarniają monitoring" - czytamy w poniedziałkowym poście Lasu Rąk na Facebooku.

Hejt w sieci, groźby i pogróżki

Kobiety prowadzące pracownię twierdzą też, że już wcześniej były ofiarami hejtu w sieci. Ktoś między innymi fałszywie oznaczał lokal na GoogleMaps jako trwale zamknięty. Atak łączą z wydarzeniem z soboty, kiedy to podczas przemarszu upamiętniającego rzeź wołyńską jedna z pracownic zareagowała na antyukraińskie hasła wykrzykiwane przez jej uczestników. "Jedna z nas, gdy usłyszała brutalnie nienawistny, antyukraiński wydźwięk tego marszu w milczeniu pokazała dwa kciuki w dół. Tyle. Nic więcej" - czytamy.

W odpowiedzi miały usłyszeć wyzwiska i groźby. Później ktoś zaczął atakować profile Lasu Rąk w sieci - pojawiły się złe oceny i komentarze sugerujące niewłaściwą obsługę czy oferowanie "chińskich produktów". W końcu doszły do tego także pogróżki. Zdaniem pracownic Lasu Rąk, to wszystko miało uderzyć w przestrzeń, która od lat zajmuje się polskim rękodziełem, ale także wspieraniem uchodźców, dzieci z domów dziecka, seniorów, osób w spektrum autyzmu, w kryzysie bezdomności i kobiet wracających po urlopach macierzyńskich do pracy. "Uczymy nieodpłatnie języka polskiego, pomagamy w diagnostyce medycznej, staramy się reagować na każdą krzywdę i niedostatek" - wymienia Las Rąk.

"Na co dzień wspieramy Fundację Asymetryści, która pomaga ukraińskim uchodźcom dotrzeć na Zachód, gdzie jeszcze mogą otrzymać pomoc, a coraz częściej także tym, którzy muszą wrócić do bombardowanej Ukrainy" - tłumaczą.

Zdewastowane wnętrze lokalu Lasu Rąk
Zdewastowane wnętrze lokalu Lasu Rąk
Źródło zdjęcia: Las Rąk - laboratorium rękodzieł

W zbiórce, którą utworzono na ratowanie rękodzieł i lokalu, zebrano już ponad 141 tysięcy złotych (celem było 100 tysięcy złotych). Las Rąk poinformował, że straty wciąż są liczone, a nadwyżka pieniędzy trafi na "działania antywykluczające, wsparcie Fundacji Asymetryści wspierających relokacje osób uciekających z okupowanej Ukrainy" oraz "kanapki z sercem", które wolontariusze rozdają na Dworcu Centralnym seniorom czy osobom w kryzysie bezdomności.

Jeden mężczyzna zatrzymany, drugiego szukają

Sprawa trafiła do policji, co potwierdza nam rzecznik śródmiejskiej komendy młodszy aspirant Jakub Pacyniak. - Policjanci interweniowali w tym miejscu w poniedziałek o godzinie 13. Według relacji osób zgłaszających kilkanaście minut wcześniej nieznany mężczyzna miał wejść do lokalu i zdewastować go, po czym uciec - przekazał nam policjant. Jak zapewnił, funkcjonariusze byli na miejscu już po kilku minutach i prowadzili swoje czynności. Przyjęli także oficjalne zawiadomienie w tej sprawie.

Zdewastowane wnętrze lokalu Lasu Rąk
Zdewastowane wnętrze lokalu Lasu Rąk
Źródło zdjęcia: Las Rąk - laboratorium rękodzieł

- Policjanci pozyskali także informację o tym, że telefonicznie nieznany mężczyzna kierował w poniedziałek groźby wobec pracowników galerii rękodzieł. Funkcjonariusze ustalili dane personalne tej osoby i 65-latek został zatrzymany w Krakowie we wtorek rano - podał młodszy aspirant Pacyniak.

Jak dodał policjant, czynności w sprawie dewastacji lokalu wciąż trwają. - Na ten moment wszystko wskazuje na to, że sprawcą jest mężczyzna. Nie został zatrzymany, ale prowadzimy intensywne czynności, by go spersonalizować i zatrzymać - zapewnił rzecznik.

Odniósł się także do doniesień o powiązaniu sprawy dewastacji z sobotnim marszem. - Zdarzenie w lokalu miało miejsce wczoraj, a przemarsz odbył się 4 lipca. Nie nastąpiło to w tym samym czasie, chociaż tak bywa przedstawiane w niektórych relacjach w social mediach - podkreślił.

W tej sprawie Komenda Stołeczna Policji wystosowała również komunikat, który udostępniła na portalu X.

OGLĄDAJ: "Rząd w tej kwestii kapituluje". Ostra krytyka wobec Tuska i spór o kierunek polityki unijnej
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: