Policjanci ze Śródmieścia zwrócili uwagę na kierującego nietypowym jednośladem. Mężczyzna jechał drogą dla rowerów pojazdem, który na pierwszy rzut oka przypominał hulajnogę elektryczną wyposażoną w siedzenie.
Zatrzymali użytkownika do kontroli przy ulicy Tamka. Był nim obywatel Wietnamu, dostawca zamówień z restauracji.
"Mężczyzna był trzeźwy. W rozmowie z funkcjonariuszami wyjaśnił, że jednoślad kupił w sieci" - przekazał asp. Jakub Pacyniak ze śródmiejskiej policji.
Mógł jechać więcej niż 50 kilometrów na godzinę
Konstrukcja i parametry pojazdu wzbudziły jednak wątpliwości policjantów. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze z drogówki Komendy Stołecznej Policji, którzy przeprowadzili wstępne sprawdzenie specyfikacji technicznej jednośladu.
"Okazało się, że pojazd może osiągać prędkość przekraczającą 50 kilometrów na godzinę, był wyposażony w siedzenie i posiadał wyłącznie napęd elektryczny. Nie miał numeru fabrycznego ani tablicy rejestracyjnej czy też ubezpieczenia OC" - wymienił Pacyniak.
"Hulajnoga" na parkingu, sprawa w policji
"Mężczyzna został poinformowany o popełnionych wykroczeniach związanych z kierowaniem pojazdem niedopuszczonym do ruchu oraz naruszeniem przepisów dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym" - przekazał Pacyniak.
"Hulajnoga", należąca do mężczyzny trafiła na policyjny parking. Jego sprawą zajmą się funkcjonariusze referatu wykroczeń i postępowań administracyjnych wydziału prewencji śródmiejskiej komendy.
Policjanci sporządzili też dokumentację, która zostanie przekazana do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. To może oznaczać karę za brak OC.
Funkcjonariusze przypominają, że wygląd pojazdu nie przesądza o tym, do jakiej kategorii prawnej jest on zaliczany. Znaczenie mają między innymi jego konstrukcja, rodzaj napędu, parametry techniczne oraz maksymalna prędkość.
"Zakup pojazdu oferowanego w sieci, jako 'hulajnoga elektryczna' nie oznacza automatycznie, że można poruszać się nim po drogach na zasadach przewidzianych dla hulajnóg elektrycznych" - zaznaczyli.