"Podłożył pod samochód urządzenie wybuchowe". Zarzuty po nieudanym zamachu

Działania ABW (zdjęcie ilustracyjne)
Czy Rosja działała intencjonalnie? Wiceszef MON: każda z opcji jest możliwa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Wojtek Kamiński/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokuratura przedstawiła zarzuty Serhijowi P., obywatelowi Ukrainy podejrzanemu o próbę zabójstwa przedstawiciela tamtejszego przemysłu zbrojeniowego. 63-latek miał działać na zlecenie rosyjskich służb. Został zatrzymany w Warszawie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Katarzyna Calów-Jaszewska, 6 sierpnia, po zapoznaniu się z materiałami zgromadzonymi przez ABW, przedstawiono zarzuty 63-letniemu obywatelowi Ukrainy Serhijowi P. Dotyczą one "usiłowania zabójstwa przedstawiciela ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego z użyciem materiałów wybuchowych oraz posiadania materiałów wybuchowych bez wymaganego zezwolenia".

Miał działać na zlecenie rosyjskich służb

Zdaniem śledczych Serhij P. działał na zlecenie rosyjskich służb specjalnych, a czyn ten miał charakter terrorystyczny.

"Do popełnienia tego czynu doszło na terytorium Ukrainy w Irpieniu w obwodzie kijowskim. Z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego. Sąd w pełni podzielił argumentację prokuratury i zastosował wobec podejrzanego Serhija P. tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy" - poinformowała w komunikacie przedstawicielka Prokuratury Krajowej.

Zorganizował zamach w Irpieniu, uciekł do Warszawy

Serhij P. został zatrzymany 5 sierpnia w Warszawie przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

"Z ustaleń śledztwa wynika, że Serhij P. podłożył pod samochód używany przez pokrzywdzonego improwizowane urządzenie wybuchowe. Ładunek miał zostać zdetonowany zdalnie za pomocą telefonu komórkowego. Do eksplozji nie doszło, ponieważ nie zadziałał mechanizm. Po nieudanej próbie zamachu podejrzany zbiegł na terytorium Polski" - poinformowała Calów-Jaszewska.

Funkcjonariusze ABW ustalili miejsce jego pobytu i zatrzymali go w Warszawie. "Tym samym uniemożliwiono podejrzanemu wykorzystanie Polski jako miejsca ukrycia i dalszej ucieczki" - zaznaczyła prokurator.

Za zarzucane czyny podejrzanemu grozi co najmniej 15 lat więzienia albo nawet dożywocie. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: