- Młodzież w kryzysie bezdomności często gromadzi się w centrum Warszawy. Wśród tych osób znalazł się Mikołaj, który od krewnych usłyszał: masz 18 lat, radź sobie sam.
- Śpią po znajomych, jeżdżą autobusami - młodzi dorośli bez dachu nad głową są niewidoczni.
- "Dwie pierwsze noce spałem w śmietniku". Podopieczni Fundacji Po Drugie opowiadają o swoich doświadczeniach.
- Fundacja wybudowała Dom dla Młodych Mam. Zabrakło jednak pieniędzy na jego otwarcie. Trwa zbiórka.
Ciężko rozpoznać ich w tłumie, nie różnią się od swoich rówieśników. Często idą ulicą lub jadą autobusem z telefonem w ręku i plecakiem na plecach. W Warszawie na ogół gromadzą się w okolicach Dworca Centralnego i Dworca Wileńskiego oraz w Złotych Tarasach i przy metrze Centrum na tzw. patelni.
Mikołaj
19-letni Mikołaj przyjechał w czerwcu do Warszawy z Poznania. Dziś mieszka w Domu dla Młodzieży, jednak przez pierwsze dwa miesiące nie miał żadnego adresu. Jego punktem zaczepienia w stolicy stał się Dworzec Centralny.
- Najtrudniejsze było przyjść i pokazać, że nie dało się samemu rady. Nie lubię porażek. W życiu muszę wygrywać. A to był taki moment, gdy czułem, że jestem bezradny - przyznaje w rozmowie z tvnwarszawa.pl Mikołaj.
Jak sam podkreśla, na fundację natrafił w internecie.
- Trafiłem do Fundacji Po Drugie 28 sierpnia tego roku. Ten dzień wspominam bardzo chaotycznie. To było spotkanie w punkcie pomocowym na Smulikowskiego 4. Miałem rozmowę z panią Agnieszką Sikorą i z panią kierowniczką, i dostałem informację, że mam wziąć wszystkie rzeczy i przyjechać do Domu dla Młodzieży - wspomina.
Mikołaj wychowywał się bez ojca. Trzy lata temu, tuż po jego 16. urodzinach, zmarła jego mama.