Jak zapewniają przedstawiciele wydawnictwa Egmont, którego nakładem ukazał się właśnie tom z serii komiksów o przygodach Kajko i Kokosza, fabuła "Rogatej hecy" (tak przetłumaczono "Wielki Turniej" na gwarę warszawską) pozostaje wierna pierwowzorowi.
Zbliża się wielki turniej, kasztelan Mirmił cierpi na coraz ostrzejszy ból głowy, mieszkańcy Mirmiłowa hałasują, a przeciwnicy knują kolejne intrygi. Problemem staje się także Święto Barana - każdy kasztelan musi wystawić własnego zawodnika, a w Mirmiłowie nie ma ani jednego barana. Kajko i Kokosz wyruszają więc na wyprawę, nie wiedząc, że Zbójcerze, a po warszawsku - Grandziarze mają dokładnie ten sam plan.
Wielki Turniej zmienił się w Rogatą Hecę
Autorami przekładu komiksu na gwarę warszawską są Janusz Dziano i Sylwia Węgłowska.
- Sam temat opracowania, wejścia w klimat i przemyślenia tego, w jaki sposób równolegle wprowadzić gwarę w miejsce tekstów dialogowych, które stworzył wielki Janusz Christa, nie było prostą sprawą. Gwara warszawska zawsze była bardzo kwiecistym językiem. Myślę, że suma summarum się udało - mówi nam Janusz Dziano.
Współautor przekładu podkreśla, że razem z Sylwią Węgłowską chcieli zachować przede wyjątkowy humor tej serii komiksów. Ważny był też balans pomiędzy autentycznością gwary a jej przystępnością dla dzisiejszego czytelnika.
Dziano zdradza, że dyskusje były prowadzone już na etapie przekładu samego tytułu. - W tym momencie przedstawiłem moje stanowisko, ponieważ "wielki turniej" trudno byłoby w jakiś sposób zdefiniować w gwarze warszawskiej, a "heca" to jest bardzo sympatyczne i miłe zdarzenie. Natomiast "rogata" wynika bezpośrednio z treści tego zeszytu - opowiada tłumacz.
Gwara warszawska we współczesnej mowie
Gwara warszawska, jako powszechnie używana odmiana języka, powstała w drugiej połowie XVIII wieku, a jej dojrzałą formę można datować na wiek XIX. Na powstanie gwary miało wpływ wymieszanie się mowy migrantów z mazowieckich wsi do miasta z zapożyczeniami z języków: rosyjskiego, niemieckiego, a przede wszystkim jidysz i hebrajskiego.
Po drugiej wojnie światowej zaczęła stopniowo zanikać, ale w powszechnym użyciu była jeszcze w latach 60. Janusza Dziano pytamy, co z dawnego języka warszawskiej ulicy zostało w codziennej mowie mieszkańców współczesnego miasta.
- Jest tego mnóstwo i mógłbym długo i namiętnie mnożyć tu przykłady - zapewnia Janusz Dziano. - Natomiast jest taki element, na który praktycznie dzisiaj nikt nie zwracał uwagi. My to nazywamy kontaminacją, czyli łączeniem form. Jest to połączenie formy bezpośredniej z formą pośrednią: "no widzisz pan", "idź pan", "zrób pan", "a może byś pan". To jest gwara w najczystszej postaci - mówi Janusz Dziano.
Powszechne we współczesnym języku są też "-aki", które - jak wskazuje Dziano - są naleciałością z gwary mazowieckiej. Chodzi m.in. o warzywniak, prosiak, kurczak, schaboszczak, a także zdrobnienia typu stoliczek, obrusik czy wódeczka.
"Kajko i Kokosz"
Cykl komiksów "Kajko i Kokosz" opowiada o dwóch wojach: dzielnym i rozważnym Kajku oraz żarłocznym i samolubnym Kokoszu, którzy bronią Mirmiłowa przed atakami niecnych Zbójcerzy pod wodzą Hegemona i przeżywają masę zabawnych przygód. Komiks powstawał w latach 70. i 80. XX wieku i był jedną z wizytówek czasopisma młodzieżowego "Świat Młodych". Autorem kultowej serii był uznawany za jednego z ojców polskiego komiksu Janusz Christa.