Jak poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, wszczęte śledztwo dotyczy interwencji policji, do której doszło 15 maja. Policjanci interweniowali w lokalu po fałszywym, jak się okazało, alarmie.
Prokuratura sprawdzi, czy policjanci Komendy Rejonowej Policji Warszawa II działali "na szkodę interesu prywatnego Tomasza Sakiewicza poprzez przekroczenie uprawnień", które miało "polegać na nieuprawnionym wejściu do lokalu (...) i jego lustracji pod kątem możliwej obecności w nim osoby zamierzającej popełnić samobójstwo".
Dodatkowo prokuratorzy zajmą się także sprawą przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza "polegającej na bezprawnym zatrzymaniu pokrzywdzonej i założeniu jej kajdanek służbowych na ręce trzymane z tyłu bez uprzedniego jej wezwania do zachowania zgodnego z prawem oraz bez uprzedzenia jej o zamiarze użycia takiego środka przymusu bezpośredniego".
Trzecim wątkiem śledztwa ma być też sprawa poświadczenia nieprawdy przez policjantów "w datowanym na dzień 15 maja 2026 roku protokole zatrzymania osoby co do okoliczności mających znaczenie prawne".
Rzecznik przypomniał, że zawiadomienie o możliwości przestępstwa prokuratura otrzymała 18 maja od Komendanta Stołecznego Policji i w kolejnych dniach zostało uzupełnione kolejnymi dokumentami ze stołecznej komendy. Zaznaczył też, że odrębne śledztwo w sprawie fałszywych alarmów, które od 13 maja kierowano do różnych służb i dotyczyły głównie osób powiązanych z Telewizją Republika prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa - Praga w Warszawie.
"Charakter masowy i kaskadowy". Fałszywe alarmy
"Od dnia 13 maja 2026 roku, do różnych służb, instytucji oraz podmiotów prywatnych kierowano informacje dotyczące zagrożenia bezpieczeństwa dla określonych obiektów lub zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. Wiadomości te miały charakter masowy i były rozsyłane równolegle do wielu adresatów, co w praktyce uzasadniało określenie ich mianem informacji kaskadowych" - czytamy w komunikacie prokuratury.
Jak przekazała prokuratura, charakter oraz sposób dystrybucji komunikatów wskazywały na ich skoordynowany i powtarzalny charakter, ukierunkowany na wywołanie zagrożenia oraz dezorganizację funkcjonowania instytucji, będących ich odbiorcami. Powyższe zgłoszenia dotyczyły głównie osób powiązanych ze spółką Telewizja Republika S.A. z siedzibą w Warszawie. W tym zakresie prowadzone jest odrębne postępowanie w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie.
Prokuratura podała także, że nie opublikuje nagrań z kamer nasobnych funkcjonariuszy biorących udział w interwencji.
"Na tym etapie postępowania z uwagi na dobro śledztwa referent sprawy nie przewiduje publikowania tych nagrań. Decyzja ta może ulec zmianie na dalszym etapie śledztwa" - poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba.
Zgłoszenie o zagrożonym dziecku i interwencja policji u Tomasza Sakiewicza
Jak pisaliśmy wcześniej, policjanci pojawili się w mieszkaniu szefa TV Republika w efekcie sygnału, który pierwotnie otrzymało biuro Rzecznika Praw Dziecka. Wynikało z niego, że dziecko przebywające w tym lokalu chce popełnić samobójstwo. Dlatego też na miejscu - oprócz patrolu policji - pojawili się ratownicy medyczni. Oni także byli świadkami zdarzeń.
- Policjanci chcieli wejść do środka, by sprawdzić, czy rzeczywiście życie dziecka jest zagrożone. Kobieta, która otworzyła drzwi, nie chciała z nimi współpracować, nie chciała podać swoich danych - mówiła tvn24.pl osoba, która widziała nagrania z interwencji.
Funkcjonariusze sprawdzili wszystkie pomieszczenia mieszkania, w którym była asystentka Tomasza Sakiewicza i on sam. Kobiecie założyli w pewnym momencie kajdanki, gdyż nie chciała z nimi współpracować. To - w jej ocenie - było działaniem przekraczającym ich uprawnienia, dlatego - jak wynika z naszych informacji - złożyła zawiadomienie do prokuratury.
Policja opublikowała tuż po interwencji tylko fragment nagrania. Wideo trwa 17 sekund i zawiera tylko dźwięk. "Szanując dobra osobiste osób zastanych podczas interwencji w mieszkaniu nie publikujemy materiału wideo" - wyjaśniono w komunikacie.