- Do pożaru autobusu na Trasie Łazienkowskiej doszło niemal miesiąc temu, do dzisiaj nawet nie zdemontowano spalonych ekranów, pas jezdni w tym miejscu jest zamknięty, nie wygląda, żeby jakieś działania miały się zacząć - opisał Mateusz Mżyk, reporter tvnwarszawa.pl, który we wtorek odwiedził to miejsce.
Spalone ekrany, co widać na zdjęciach, które zajęły się ogniem podczas pożaru autobusu, jak stały, tak stoją. Trzy są w najgorszym stanie: został tylko szkielet, a jego wypełnienie całkowicie się stopiło. Co najmniej jeden ekran jest nadpalony, zwisają z niego roztopione części. Za ekranami, przy ścieżce rowerowej, nadal można się natknąć na pozostałości stopionego plastiku.
Dla ruchu nadal niedostępny jest buspas i pas zjazdowy. Oba są wygrodzone słupkami, a jezdnia jest wyraźnie ciemniejsza od tej na pozostałych pasach ruchu.
Nadpalone podczas pożaru autobusu
Do pożaru autobusu doszło 17 czerwca. W Alei Stanów Zjednoczonych w płomieniach stanął pojazd miejski linii 411. Autobusem marki Solbus podróżowało około 20 osób. Zostały ewakuowane, zanim na miejsce przyjechały służby. Żaden z pasażerów nie ucierpiał. Autobus został odholowany.
Ogień był tak duży, że nadpaliły się również niedawno ustawione na Trasie Łazienkowskiej ekrany akustyczne. Same w sobie już w trakcie stawiania wzbudzały kontrowersje. Mieszkańcy Saskiej Kępy określili je mianem "urbanistycznej katastrofy" i szarego muru, który podzielił osiedle na pół i odebrał im widok z okien. Pojawił się nawet apel do prezydenta Warszawy o wstrzymanie montażu ekranów.
37 autobusów wycofanych z ruchu
Po pożarze Zarząd Transportu Miejskiego wycofał 37 autobusów marki Solbus z silnikami napędzanymi gazem. Wszystkie przechodzą szczegółowy przegląd. To działania profilaktyczne. Jak zapewniał ZTM, prewencyjne wyłączenie z ruchu takiej liczby "przegubów" nie wpływa na rozkład jazdy.