"Latem 2025 roku w stołecznym zoo urodziła się samiczka kangura rudego, która od pierwszych dni życia zmagała się z poważnymi trudnościami. Dzięki zaangażowaniu opiekunów i karmienia zastępczego młoda kangurzyca - dziś znana jako Stefcia - przeżyła i rozwija się prawidłowo" - poinformowała Anna Karczewska ze stołecznego zoo.
Brat ją wyrzucał, "macocha" nie zaakceptowała
Opiekunowie wielokrotnie próbowali wkładać kangurzycę do torby mamy. Jednak silniejszy, starszy brat nadal ją wyrzucał. Karczewska zaznaczyła, że po oddzieleniu od starszego brata sytuacja została ustabilizowana, a młoda kangurzyca rozwijała się prawidłowo.
"Jednak po miesiącu pracownicy ogrodu zoologicznego zaobserwowali, że kangurzątko nie przybiera na wadze, co w tym wieku jest niepokojącym sygnałem. Dokładna kontrola wykazała, że matka kangurzycy przestała produkować mleko" - wyjaśniła.
Opiekunowie próbowali przenieść kangurzycę do torby innej samicy, jednak ta nie zaakceptowała małej. Dla zaledwie kilkumiesięcznego kangurka oznaczało to poważne zagrożenie życia, gdyż w tym okresie mleko stanowi kluczowy element jego diety.
Ludzcy "rodzice" uratowali kangurzątko
Aby ratować zwierzę, podjęto decyzję o sztucznym karmieniu. W odchowanie zaangażowani byli m.in. opiekunowie Dawid Wdowiński i Anna Bentkowska. Karmili kangurzycę co kilka godzin, również nocą, nosili w specjalnej torbie. Kangurzyca spędzała z nimi całe dni i noce, jeżdżąc do domu i wzbudzając niemałe zainteresowanie po drodze i na osiedlu.
"Początkowo mała kangurzyca była karmiona mlekiem sześć razy dziennie, jednak z biegiem czasu zaczęto stopniowo ograniczać częstotliwość karmień z butelki. Równolegle do jej diety opiekunowie wprowadzali coraz większe ilości świeżych warzyw, płatków owsianych oraz specjalistycznego granulatu dla kangurów" - przekazała Karczewska.
Po blisko dwóch miesiącach kangurzyca przekroczyła pięć kilogramów i rozpoczęła kolejny etap w swoim życiu - stopniową reintegrację ze stadem. Otrzymała też imię - Stefania (Stefcia). Wybrała je osoba, która wsparła zwierzę swoją pomocą i zauroczona jej historią, przywozi jej karmę.
Obecnie Stefcię można spotkać na wybiegu, gdzie coraz pewniej odnajduje się wśród innych kangurów.
Największy z torbaczy ma w menu głównie zioła
Kangur rudy jest największym z obecnie żyjących torbaczy. Długość jego ciała wynosi od 75 cm do 140 cm, długość ogona 65-100 cm. Masa ciała waha się w granicach 20-85 kg. Samce są większe od samic i o połowę cięższe.
Na brzuchu samic jest charakterystyczny fałd skóry - to torba, w której pierwsze miesiące życia spędza noworodek.
Kangurzątko rodzi się wielkości fasolki, po czym samodzielnie wdrapuje się do torby, gdzie spędza nawet kilka miesięcy, rosnąc i nabierając sił.
Kangur rudy jest wyłącznie roślinożercą, a jego dieta składa się głównie z zielonych ziół, w tym traw i roślin dwuliściennych. Może pozostawać bez wody przez długi czas, jedząc bogate w wodę sukulenty.
Kangur rudy występuje w całej środkowej Australii z wyjątkiem Tasmanii. Najczęściej żyją w grupach, po około 10 osobników. Kangur rudy nie jest zagrożony i nadal jest gatunkiem występującym licznie.