Dostawcy jedzenia mieszkają w piwnicy bez okien. "Warunki są uwłaczające"

Piwnica, w której funkcjonuje "hostel" przy Kijowskiej w Warszawie
"Hostel" działający przy ul. Kijowskiej 11 w Warszawie
Źródło: Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl
W piwnicach jednego z bloków na warszawskiej Pradze działa miejsce, oferujące wynajem kapsuł i łóżek piętrowych. Klientami są głównie obcokrajowcy pracujący jako dostawcy jedzenia. Spółdzielnia twierdzi, że "hostel" urządzono nielegalnie. Właściciel przekonuje, że działa w zgodzie z prawem.

Sprawę opisała w poniedziałek "Gazeta Wyborcza".

Pod ziemią, bez szyldu

Blok przy ul. Kijowskiej 11 na warszawskiej Pradze jest charakterystyczny z uwagi na swój kształt. Bywa nazywany "jamnikiem", "długasem" czy "tasiemcem", ponieważ ma aż 508 metrów długości. Ma siedem kondygnacji, w tym jedną podziemną.

I to właśnie w piwnicy działa miejsce reklamowane w mediach społecznościowych jako hostel kapsułowy. Wejście do lokalu nie jest oznaczone. Niełatwo tam trafić, nie funkcjonuje recepcja. Po internetowej rezerwacji noclegu klienci otrzymują mailem instrukcję dotarcia oraz kod do otwarcia drzwi.

Oferty noclegu w "hostelu kapsułowym" widoczne są na licznych facebookowych grupach dla obcokrajowców. Do ogłoszeń dołączane są zdjęcia ukazujące schludne, wyremontowane przestrzenie. Można wynająć kapsułę do spania albo łóżko w pokoju wieloosobowym na kilka dni albo dłużej. Miesiąc w kapsule, to - według ogłoszenia - koszt tysiąca złotych, zaś łóżka pojedynczego w pokoju - 800 złotych.

Kwoty proponowane za nocleg przy Kijowskiej 11 są znacznie niższe niż koszt wynajmu pokoju w innych miejscach, co dla wielu osób może być ostatnią deską ratunku przy obecnych cenach.

"Cele więzienne zapewniają większy komfort"

Jednak w rzeczywistości warunki przy Kijowskiej 11 są bardzo skromne. Na miejscu był nasz reporter Artur Węgrzynowicz, który opisał, że do "hostelu" prowadzą osobne drzwi na tyłach budynku. Nie ma klasycznego domofonu, klienci wpisują otrzymany wcześniej kod. Hostel znajduje się na poziomie minus jeden.

- Na dół prowadzą bardzo ciasne, strome schody. Schodzi się na korytarz, który kończy się rozwidleniem prowadzącym do dwóch pomieszczeń działających na kartę lub aplikację - opisuje Artur Węgrzynowicz.

I dodaje, że część "hostelu", w której mieszczą się niewielkie, zamykane kapsuły wygląda znacznie lepiej niż pomieszczenie wieloosobowe z około 10 łóżkami. Ale wszędzie jest klaustrofobicznie, nie ma okien, panuje zaduch, na rurach wiszą suszące się ubrania i ręczniki. Jest jedna toaleta i wspólna mała kuchnia. Dźwięki i zapachy z kuchni rozchodzą się po całym obiekcie.

- Te warunki są uwłaczające. Cele więzienne w zakładach karnych zapewniają większe poczucie komfortu niż mają mieszkańcy tego "hostelu" - ocenia Węgrzynowicz.

Piwnica, w której funkcjonuje "hostel" przy Kijowskiej w Warszawie
Piwnica, w której funkcjonuje "hostel" przy Kijowskiej w Warszawie
Źródło: Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl

Kurierzy, kierowcy, dostawcy jedzenia

Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że wśród mieszkańców przeważają obcokrajowcy. Potwierdził to nasz reporter, który w sali wieloosobowej spotkał osoby z Azji, głownie z Indii i Pakistanu.

To kurierzy, kierowcy przewozu i dostawcy jedzenia na aplikacje, o czym świadczą stojące przy budynku rowery, typowe dla osób rozwożących posiłki z restauracji. Na korytarzu widać z kolei torby, koguty i inne akcesoria z oznaczeniami znanych aplikacji.

Wielu mieszkańców traktuje to miejsce jako stały adres. Wychodzą rano do pracy, wracają się wyspać. Da wielu z nich to sposób na przetrwanie pierwszych miesięcy w Polsce, do momentu zgromadzenia gotówki pozwalającej na wynajęcie mieszkania lub chociaż pokoju.

"Kolumbijczyk opowiada, że do Polski przyjechał z powodów bezpieczeństwa. Chciałby oszczędzić pieniądze na otwarcie restauracji w Warszawie. Hindus z Pendżabu mówi, że chciałby wrócić do Indii z oszczędnościami" - przytacza relacje lokatorów "Wyborcza".

Piwnica, w której funkcjonuje "hostel" przy Kijowskiej w Warszawie
Piwnica, w której funkcjonuje "hostel" przy Kijowskiej w Warszawie
Źródło: Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl

Czy to jest legalne? Pytania o bezpieczeństwo

Miejsce to nasuwa wiele pytań, kluczowe brzmi: czym właściwie jest ta przestrzeń? Hostele obowiązują określone standardy, przepisy przeciwpożarowe czy zgody administracyjne. Zapytaliśmy zarząd Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Praga", czy "hostel" działa legalnie i jak doszło do jego powstania.

Na wstępie zostaliśmy poinformowani, że wcześniej przez długie lata te pomieszczenia (parter i podziemia) zajmował oddział jednego z banków. Ale roku 2023 bank sprzedał spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu pewnej krakowskiej spółce. Potem nastąpiły kolejne transakcje, w ramach których udziały o różnych wartościach były odsprzedawane różnym prywatnym podmiotom.

"Jak wynika z posiadanych informacji, lokal użytkowy został podzielony na mniejsze lokale, w których nabywcy udziałów prowadzą działalność gospodarczą, a w części lokal wykorzystywany jest nawet na cele mieszkalne. Tego rodzaju zmiana wymaga zmiany sposobu użytkowania lokalu, opracowania dokumentacji technicznej i zgłoszenia wykonania robót budowlanych lub uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, a także wymaga uzyskania zgody RSM Praga. Żaden ze współwłaścicieli o taką zgodę nie wystąpił" - informuje w odpowiedzi mailowej na nasze pytania Robert Gałązka, kierownik administracji Osiedla Kijowska. I zapewnia, że RSM "Praga" nie wyraziła zgody na zmianę sposobu użytkowania lokalu.

"Obecny sposób korzystania z lokalu uważamy za niedopuszczalny" - dodaje w przesłanym nam piśmie przedstawiciel spółdzielni.

Według spółdzielni, doszło do "samowoli budowlanej". Dlatego sprawa trafiła do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który w maju ubiegłego roku wydał decyzję o przywróceniu "poprzedniego sposobu użytkowania" lokalu. Ale postępowanie administracyjne wciąż trwa, ponieważ jeden ze współwłaścicieli nieruchomości odwołał się od decyzji PINB do Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

W sieci wciąż można zarezerwować nocleg przy ulicy Kijowskiej 11. Dzielnica twierdzi, że nic nie może z tym zrobić. - Z naszej ewidencji wynika, że na Kijowskiej 11 nie jest prowadzona żadna taka działalność jak hostel czy hotel, także jeśli coś takiego tam działa, to my nie mamy na ten temat wiedzy, my tego nie regulujemy w żadnej sposób - mówi nam Julian Rembelski, rzecznik urzędu dzielnicowego.

Właściciel: to nie hostel, a wynajem kapsuł na cel dowolny

Udało nam się skontaktować z właścicielem interesu, naszego reportera przekierowały do niego osoby, które spotkał w piwnicy. Mężczyzna przekonuje, że prowadzi zarejestrowaną działalność gospodarczą, zgodną z przeznaczeniem lokalu użytkowego. Zastrzega, że nie jest to hostel. Zatem co? - Jest to działalność gospodarcza, usługa komercyjna - wynajem kapsuł na cel dowolny - odpowiada.

Dopytywany, czy kapsuły wynajmowane są dłuższe noclegi, zaprzecza. Na kolejne pytania o bezpieczeństwo pożarowe lokalu, mężczyzna rozłącza się.

Dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" oświadczył natomiast, że "bezpieczeństwo klientów jest absolutnym priorytetem". Mówił o oznakowanych drogach ewakuacyjnych odpowiedniej szerokości, gaśnicach i sieci hydrantowej, zapewnił, że obiekt przeszedł audyt straży pożarnej.

W ocenie właściciela spór dotyczy wyłącznie interpretacji przepisów budowlanych i klasyfikacji działalności.

Czytaj także: