Nastolatkowie brutalnie zaatakowani na Moście Świętokrzyskim

Most Świętokrzyski w Warszawie
Most Świętokrzyski nocą (wideo bez dźwięku)
Źródło wideo: Archiwum TVN
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Na Moście Świętokrzyskim pobici zostali trzej nastolatkowie. Jeden z nich trafił do szpitala z urazem głowy. Napastnicy uciekli, gdy zauważyli nadjeżdżający radiowóz. Są poszukiwani.

Do pobicia doszło w czwartek wieczorem, 7 maja. Do najciężej poszkodowanego nastolatka, Artema dotarła "Gazeta Wyborcza". Chłopak trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację. Ma pękniętą czaszkę i mocno poranioną twarz. Z przytoczonej przez "Wyborczą" relacji 16-latka wynika, że szedł Mostem Świętokrzyskim z grupą znajomych. Zmierzali w kierunku prawego brzegu, gdy nagle od tyłu podjechało do nich dwóch chłopaków na elektrycznych hulajnogach. Mieli ich zaczepiać i szturchać. Na cel obrali zwłaszcza Artema, który ma dłuższe blond włosy. Twierdzi, że usłyszał z tego powodu homofobiczne komentarze.

Agresorzy odjechali w stronę Pragi, ale po chwili powrócili z kilkoma innymi osobami. W sumie miało ich być około dziesięciu. Poszkodowany opowiedział "Gazecie Wyborczej", że napastnicy najpierw chcieli ich sprowokować, ale gdy to się nie udało, rozpoczęli atak. Dostał cios w ucho, potem ktoś prysnął mu w twarz gazem pieprzowym. Nie mógł złapać tchu, był atakowany i upadł na ziemię. Napastnicy kopali go wtedy po głowie. Kolejne ciosy dostał, gdy udało mu się wstać i próbował odejść.

Jeden z kolegów Artema również został powalony na ziemię, a napastnicy stłukli mu okulary. Inny ma złamany nos.

Napastnicy uciekli, gdy zobaczyli nadjeżdżający radiowóz.

Szukają sprawców pobicia

Praska policja wydała w tej sprawie krótki komunikat.

"Policja prowadzi intensywne czynności mające na celu ustalenie tożsamości i zatrzymanie sprawców pobicia trojga nastolatków, z których jeden, na skutek odniesionych obrażeń wymagał hospitalizacji" - poinformowała nadkomisarz Paulina Onyszko, rzeczniczka Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.

Według "Gazety Wyborczej", nastolatkowie zostali zaatakowani, bo rozmawiali po ukraińsku. W ich kierunku miały między innymi paść takie słowa, jak "wyp*******j do Ukrainy".

Policjanci twierdzą jednak, że dotychczasowe ustalenia i dowody nie wskazują, aby zdarzenie miało podłoże narodowościowe. 

W środę zapytaliśmy o szczegóły sprawy. - Ze względu na dobro postępowania i zapewnienie prawidłowego przebiegu nie rozszerzamy treści komunikatu - zastrzegł jednak podkomisarz Maciej Saciuk, zastępca rzeczniczki KRP Warszawa VI.

Źródło: tvnwarszawa.pl, "Gazeta Wyborcza"
Czytaj także: