W niedzielę po południu w serwisie X profil "StopCham" opublikował nagranie, na którym widać, jak kierowca jadącego po Ząbkach peugeota "prowadził" psa po jezdni na smyczy.
Później tego samego dnia warszawska policja poinformowała, że funkcjonariusze "ustalili tożsamość mężczyzny, który postanowił wrócić z psem do domu, prowadząc go na smyczy obok auta, którym kierował".
"Właścicielem okazał się 72-latek, który powiedział mundurowym, że pies (szczeniak) uciekł z posesji w momencie, gdy on na nią wchodził. Z uwagi na stan zdrowia i problemy z poruszaniem, mężczyzna rozpoczął poszukiwania zwierzęcia swoim samochodem i odnalazł psa około 150 metrów od domu. Wystraszony szczeniak nie chciał jednak wejść do auta" - czytamy w komunikacie Komendy Stołecznej Policji.
Policja: jedno z najgorszych rozwiązań
Jak podkreśla policja, takie "rozwiązanie było jednak jednym z najgorszych i najbardziej ryzykownych", zarówno "dla ciągniętego na smyczy zwierzęcia", jak i "innych uczestników ruchu drogowego i samego mężczyzny".
"Szczęśliwie to mało rozsądne zachowanie nie skutkowało żadną kolizją ani wypadkiem. Nikomu nic się nie stało, a pies cały i zdrowy dotarł z powrotem na posesję" - napisała warszawska policja.
Funkcjonariusze, którzy odwiedzili po zdarzeniu 72-latka, "sprawdzili warunki, w jakich trzymane są posiadane przez niego zwierzęta". Według policji "psy są zadbane, dobrze odżywione i mają dobre warunki bytowe".
Kierowca może odpowiedzieć za znęcanie
"Ostateczna decyzja dotycząca konsekwencji prawnych zostanie podjęta w najbliższym czasie" - napisano w policyjnym komunikacie. Komenda Stołeczna Policji dopytywana o szczegóły przez portal tvn24.pl, nie chciała ich zdradzić.
W poniedziałek zapytaliśmy o sprawę Komendę Powiatową Policji w Wołominie. Jej oficer prasowy aspirant Monika Kaczyńska przekazała, że kierowca został już przesłuchany. Nie przedstawiono mu jednak zarzutów.
- Policjanci będą prowadzili czynności pod kątem artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt, to jest znęcania się nad zwierzęciem, za co grożą trzy lata pozbawienia wolności - zapowiada asp. Kaczyńska.
Oznacza to, że decyzja o ewentualnych konsekwencjach dla kierowcy zapadnie dopiero po analizie sprawy.
Autorka/Autor: sz,kk/kg/b
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: StopCham/X