Z 10. piętra bloku w Radomiu zrobił zdjęcia Warszawy

Skyline Warszawy widziany z radomskiego bloku na Gołębiowie
Warszawa widziana z Łysej Góry
Źródło wideo: Paweł Kłak, dalekiewidoki.pl
Źródło zdj. gł.: Kamil Siwek
Warszawę i Radom dzieli ponad 90 kilometrów. W normalnych warunkach atmosferycznych nie ma szans, by z Radomia dostrzec światła warszawskich wieżowców. Są schowane za horyzontem. By się zza niego wyłoniły, potrzebne jest silne załamanie światła. Trafił na nie Kamil Siwek.

Seria fotografii powstała w nocy z 17 na 18 czerwca. Z Radomia po raz pierwszy sfotografowano światła warszawskich wieżowców, oddalonych o ponad 90 kilometrów. "Tym samym Radom, obserwowany już wcześniej z samej Warszawy, dołączył do listy najdalszych miejsc w Polsce z widokiem na stolicę" - czytamy na stronie dalekiewidoki.pl, na której opublikowano te zdjęcia. Jest ona poświęcona fotografii długodystansowej.

Sam Radom został już wcześniej uchwycony na zdjęciach z tarasu warszawskiego Varso Tower. Natomiast z samego Radomia najdalsze udokumentowane obserwacje kierowały się na południe, obejmując pasma Gór Świętokrzyskich, oddalonych o 58 kilometrów.

Autorem zdjęć Warszawy widzianej z Radomia jest Kamil Siwek, pasjonat fotografii długodystansowej. Należy do niego rekordowa fotografia, oddalonego o ponad 150 kilometrów masztu nadajnika na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich. Uchwycił go z tarasu warszawskiego Varso Tower.

Nieoczywiste miejsce

Pomysł na sfotografowanie Warszawy z Radomia powstał rok temu. - Wówczas stwierdziłem, że hipotetycznie udałoby się zobaczyć z Radomia światła wieżowców Warszawy - opowiada w rozmowie z tvnwarszawa.pl Kamil Siwek, autor zdjęć. Jednak by to się udało musiały wystąpić specyficzne warunki pogodowe. Potrzebny był też sprzęt i wytypowanie lokalizacji.

- W maju zacząłem jeździć i szukać miejsca do zrobienia zdjęcia. Szukałem wysokiego obiektu w Radomiu, na który można by wejść - opowiada Siwek. Stwierdził, że najlepszy będzie blok, bo w Radomiu nie ma tarasów widokowych. - Starałem się znaleźć najbardziej wysunięty na północ blok mieszkalny - wyjaśnia Siwek. Kluczowa była też jego wysokość, ze względu na nizinne ukształtowanie terenu. - Chciałem znaleźć taki blok, który leżałby na wzniesieniu i był wysoki. Znalazłem taki, miał 10 pięter - dodaje fotograf. Blok leży w radomskiej dzielnicy Gołębiów.

Miejsce obserwacji Warszawy - klatka schodowa bloku
Miejsce obserwacji Warszawy - klatka schodowa bloku
Źródło zdjęcia: Kamil Siwek

Widok na ponad 90 kilometrów

W środę 17 czerwca fotograf wyjechał do Radomia. Na wypatrzone miejsce dotarł o 21 i rozstawił się ze sprzętem na klatce schodowej na 10 piętrze. Siwek wiedział, w którym kierunku wypatrywać stolicy, wszystko wyliczył przed wyjazdem.

- Nie wiedziałem, czy mi się uda ale chciałem spróbować dostrzec Warszawę - stwierdził. Ta zaczęła się wyłaniać zza horyzontu około godziny 23. - Było widać samo światło Varso Tower, to była mała kropeczka. Pół godziny później było już widać światło Pałacu Kultury, a iglica Varso bardziej się rozciągnęła, więc było widać jej więcej. Czekałem dalej, z nadzieją, że coś się jeszcze pokaże - opisuje Siwek.

I pokazało. Najwięcej wieżowców "wyskoczyło" zza horyzontu o 1 w nocy. - Było widać światła iglicy wieżowców na Woli: Warsaw Unit i Warsaw Spire. Pokazały się jeszcze wysokościowce przy ulicy Złotej: Złota 44 czy InterContinental. Światła się pojawiały i chowały za horyzont - zaznacza Siwek.

Skyline Warszawy widziany z radomskiego bloku na Gołębiowie
Skyline Warszawy widziany z radomskiego bloku na Gołębiowie
Źródło zdjęcia: Kamil Siwek

Zdjęcia robił regularnie, co kilka minut. Na fotografiach uwiecznił jeszcze światło iglicy wieżowca Skysawa, Mennica Legacy Tower, czy Atlas Tower. Wieżowce, których światło sfotografował odległe są o około 91-92 kilometry. Najdalej Skysawa - 92,3 kilometra.

Seria fotografii powstała przy użyciu smartfona i lornetki. - Przymocowałem telefon do lornetki, przy pomocy adaptera, a następnie zestaw trafił na statyw. Robiłem zdjęcia na naświetlaniu - wyjaśnia fotograf.

Widok z lornetki
Widok z lornetki
Źródło zdjęcia: Kamil Siwek

Konieczne załamanie światła

W normalnych warunkach atmosferycznych świateł warszawskich wieżowców nie widać z Radomia. Są one schowane za horyzontem. Jak więc powstała seria fotografii? Potrzeba do tego splotu kilku czynników.

Za widoczność stolicy z dużej odległości odpowiada silna refrakcja atmosferyczna. Zjawisko to występuje, gdy po słonecznym dniu następuje chłodna noc. "Ziemia intensywnie oddaje ciepło, tworząc inwersję radiacyjną - układ, w którym chłodniejsze powietrze zalega przy gruncie, a cieplejsze unosi się wyżej. Wynikająca z tego różnica gęstości powoduje ugięcie promieni świetlnych, co pozwala dostrzec obiekty ukryte za krzywizną Ziemi" - czytamy na stronie dalekiewidoki.pl.

- Światło ugina się bardziej niż zwykle, a ugina się dlatego, że ciepłe powietrze jest nad chłodnym. To pozwala nam zajrzeć za horyzont. Gdy następuje refrakcja, to światła wieżowców "wyskakują" zza niego, podczas gdy, w zwykłych warunkach są schowane za krzywizną ziemi - wyjaśnia Siwek.

Komin warszawskiej Ciepłowni Kawęczyn widziany z Radomia
Komin warszawskiej Ciepłowni Kawęczyn widziany z Radomia
Źródło zdjęcia: Kamil Siwek

- Najlepiej się obserwuje jak pogoda jest wyżowa - tłumaczy Siwek. By nastąpiła silna refrakcja atmosferyczna, przez cały dzień musi być słonecznie. - Wiatr musi być na tyle słaby, by nie rozwiał powietrza. Potrzeba też niskiej wilgotności powietrza, żeby było ono czyste - dodaje.

- Trzeba być obeznanym w teorii, by zajmować się fotografią długodystansową - zaznacza fotograf. Jednak okazuje się, że w obserwacji Warszawy z Radomia najtrudniejsze wcale nie okazały się kwestie związane z teorią i fizyką, ani trafienie na idealną pogodę, czy też znalezienie miejsca do zdjęć. - Największą trudność sprawiało światło na klatce schodowej bloku, które włączało się, gdy się ruszałem, więc musiałem się nie ruszać - śmieje się Siwek.

Elektrownia Kozienice widziana z Radomia
Elektrownia Kozienice widziana z Radomia
Źródło zdjęcia: Kamil Siwek

Co jeszcze widać?

Fotograf uchwycił także inne elementy niż te, należące do warszawskich wieżowców. Komin warszawskiej Ciepłowni Kawęczyn to najdalszy obiekt zaobserwowany przez niego z Radomia. Oddalony jest o 95,3 kilometra. Na kierunku północnym, w stronę stolicy, widoczna jest też oddalona o 15 kilometrów farma wiatrowa w Jedlińsku. Z kolei w odległości 34 kilometrów znajduje się kompleks Elektrowni Kozienice.

Bliżej samej Warszawy wyraźnie zarysowuje się maszt radiowy RTCN Warszawa/Raszyn, który ma wysokość 336 metrów. Konstrukcja ta wystaje nad horyzont na tyle mocno, że do jej zaobserwowania nie jest konieczna zwiększona refrakcja atmosferyczna.

Maszt RTCN Raszyn widziany z Radomia
Maszt RTCN Raszyn widziany z Radomia
Źródło zdjęcia: Kamil Siwek

Kolejny fotograficzny cel? - Chcę sfotografować Warszawę z Płocka, ale nie wiem czy to jest możliwe. Jeszcze nie robiłem pomiarów - mówi Siwek. Na liście jest też uchwycenie stolicy z Łodzi oraz z Bukowej Góry w Górach Świętokrzyskich.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: