Leśnicy nie wykluczają podpalenia
Przedstawiciele straży pożarnej nie mówią na razie o przyczynie wybuchu pożaru lasu. Natomiast nadleśniczy Piotr Serafin z Nadleśnictwa w Mińsku Mazowieckim nie wykluczył, że mogło dojść do podpalenia.
- Możemy sądzić, że to było podpalenie, zwłaszcza że trzy dni temu spaliło się około hektara [lasu - red.]. W niedzielę również były pożary - powiedział na antenie TVN24. Jak zaznaczył, pożary, o których wspomniał, miały znacznie mniejszą skalę i udało się je ugasić w zarodku.
Opowiedział również o początku pożaru, który wybuchł w czwartek.
- Służby próbowały opanować pożar w zarodku. Niestety wiatr spowodował, że pożar przerzucił się na wierzchołki. Wtedy zaczął bardzo szybko się rozprzestrzeniać w kierunku gruntów Lasów Państwowych - opisał. Jak dodał, w powiecie wołomińskim dużych opadów deszczu nie było od trzech miesięcy. - Dlatego ten pożar tak się rozprzestrzeniał - wyjaśnił.
Duży pożar lasu niedaleko Warszawy
Pożar, który wybuchł w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim, wieczorem rozprzestrzenił się w kierunku powiatu mińskiego. Pierwsze informacje dotyczyły pożaru lasów prywatnych i poinformowały o tym w mediach społecznościowych Lasy Państwowe. Jak podano, ogień pojawił się blisko trzech nadleśnictw: Drewnicy, Łochowa i Mińska.
Na miejsce pojechał Klemens Leczkowski, reporter tvnwarszawa.pl. - W kierunku Wołomina i Mińska Mazowieckiego horyzont zasłonięty jest gęstym dymem, na jego tle pojawiają się samoloty i helikoptery zrzucające wodę na płonący las - opisywał około godziny 20. Jak dodał, ciągle dojeżdżają kolejne zastępy straży i cysterny z wodą.
W kolejnym wpisie Lasy Państwowe poinformowały, że ogień przeszedł z lasów prywatnych na lasy państwowe Nadleśnictwa Mińsk i Nadleśnictwa Łochów. "Pożar rozwija się dynamicznie" - dodano.
Akcję gaśnicza utrudniał wiatr
O pożarze mówił na antenie TVN24 brygadier Łukasz Darmofalski z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie.
- Na miejscu działa ponad sto zastępów straży pożarnej. W akcji są zastępy z powiatu mińskiego, węgrowskiego, legionowskiego. Z powietrza akcję wspiera policyjny Black Hawk oraz cztery maszyny z Lasów Państwowych. Sytuacja nie jest opanowana, pożar się rozprzestrzenia. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych - poinformował. Komenda wojewódzka zwróciła się o wsparcie do czterech województw.
Akcję gaśniczą utrudnia pogoda. Silne porywy wiatru powodują, że ogień szybko się rozprzestrzenia. Dlatego potrzeba wielu strażaków i wody, by ugasić pożar. Zablokowana została droga krajowa numer 50 na około 226. kilometrze, na odcinku Stanisławów - Łochów. - Na drodze gromadzone są nasze siły, stąd będą też prowadzone działania. Z uwagi na bardzo silny wiatr ruch kołowy tą drogą byłby niebezpieczny - wyjaśnił Darmofalski.
Ewakuacja mieszkańców
W związku z pożarem lasu służby zadecydowały o ewakuacji mieszkańców wsi Ołdakowizna. - Ewakuacją dowodzi policja. Przewozi mieszkańców w bezpieczne miejsce, do szkoły podstawowej w Stanisławowie - powiedziała burmistrz Stanisławowa Kinga Sosińska.