W poniedziałek prokuratura poinformowała o zmianie środka zapobiegawczego i uchyleniu tymczasowego aresztowania wobec byłego już policjanta, podejrzanego o gwałt na podwładnej.
Areszt został zamieniony na poręczenie majątkowe w wysokości 30 tysięcy złotych, dozór policyjny połączony z obowiązkiem stawiennictwa w komendzie raz w tygodniu i zakazem kontaktowania się z pokrzywdzoną i świadkami. Prokurator zastosował także wobec podejrzanego zakaz opuszczania kraju.
"Ustały przesłanki"
Przypomnijmy: 5 stycznia Sąd Rejonowy w Piasecznie zastosował wobec podejrzanego mężczyzny tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy od daty zatrzymania.
"Podstawą tego środka zapobiegawczego była konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania z uwagi na obawę, że podejrzany, przebywając na wolności, może podejmować próby nakłaniania innych osób do składania fałszywych zeznań, jak również w inny bezprawny sposób utrudniać postępowanie karne tj. obawę matactwa oraz surową karę grożącą podejrzanemu za czyn z art. 197 § 1 i § 2 kodeksu karnego" - przypomniał w komunikacie prokurator Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Postanowienie to utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Warszawie, który rozpoznał zażalenie obrony.
Jednak - jak wyjaśniła prokuratura - na obecnym etapie postępowania przeprowadzono szereg czynności dowodowych, w tym przesłuchano wszystkich kluczowych świadków. "Referent sprawy uznał więc, iż ustały przesłanki szczególne stosowania tymczasowego aresztowania dla zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa i wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie zastosowanie w stosunku do Marcina J. środków wolnościowych" - wyjaśnił Skiba.
Jednocześnie podkreślił, że naruszenie przez podejrzanego któregokolwiek z obowiązków związanych ze stosowaniem tych środków, może skutkować na surowsze.
Przesłuchano 28 świadków
Prokuratura przekazała, że decyzja co do terminu i sposobu zakończenia postępowania przygotowawczego zostanie podjęta po uzyskaniu "kompletnych materiałów z oględzin nośników informatycznych".
Do chwili obecnej przesłuchano 28 świadków, w tym sześć osób dwukrotnie.
"Materiał dowodowy został przez prokuratora zweryfikowany i nie potwierdza takiego przebiegu i okoliczności zdarzenia objętego śledztwem, jak przedstawiały to niektóre media bezpośrednio po zdarzeniu" - poinformował Skiba.
Jak dodał, pokrzywdzonej i jej pełnomocnikowi przysługuje zażalenie od decyzji prokuratury do sądu.
O sprawie informowaliśmy w styczniu. Według ustaleń tvn24.pl, podczas zakrapianej alkoholem imprezy na terenie jednostki oddziału prewencji policjant z komendy stołecznej miał dopuścić się gwałtu na podległej sobie funkcjonariuszce.
Funkcjonariusz usłyszał zarzut zgwałcenia i zmuszenia funkcjonariuszki do poddania się "innej czynności seksualnej". Podejrzanym jest policjant w stopniu komisarza.
Podejrzenie przestępstwa pociągnęło za sobą decyzje personalne. Komenda Stołeczna Policji poinformowała o odwołaniu zastępcy dowódcy Oddziału Prewencji Policji w Warszawie z zajmowanego stanowiska "w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez podległego mu funkcjonariusza, nad którego kompanią sprawował nadzór służbowy".
Wdrożone zostało również postępowanie w kierunku zwolnienia ze stanowiska dowódcy plutonu, uczestniczącego 3 stycznia w spotkaniu połączonym ze spożywaniem alkoholu na terenie jednostki. To mężczyzna, z którym pił alkohol policjant podejrzany o gwałt.
Opracowała Magdalena Gruszczyńska/b
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24 (zdj. ilustracyjne)