Chodzi o skład, który wyruszył o godzinie 13 w piątek ze stacji Warszawa Wschodnia. Docelowo chwilę przed godziną 23 miał dotrzeć do Pragi. Tak się jednak nie stanie, ponieważ krótko po rozpoczęciu podróży doszło do jej przerwania.
- Stoimy już godzinę przed Opocznem, mamy stać może jeszcze półtorej. Ludzie wychodzą na zewnątrz - relacjonuje Filip Czerwiński, dziennikarz portalu tvn24.pl, który podróżuje tym pociągiem.
Opisuje, że pasażerowie otrzymali informację o usterce lokomotywy. - Gdy doszło do awarii, było czuć w powietrzu zapach spalenizny. Na miejscu są policja i straż ochrony kolei - dodaje.
Nasz dziennikarz przekazał, że około 16.30 na miejsce dotarła lokomotywa zastępcza. Pociąg ruszył niespełna godzinę później. Łącznie awaria wydłużyła podróż o 3,5 godziny.