Na początku lutego w sochaczewskim markecie z interwencją poselską zjawił się Adrian Zandberg, współprzewodniczący partii Razem. - Firma Dino robi z ludzi mrożonki - mówił poseł na nagraniu z interwencji, opublikowanym w mediach społecznościowych. - Mamy udokumentowane naruszenie przepisów. Ludzie pracują tutaj w temperaturze 8 stopni - dodał, pokazując zdjęcia termometru wniesionego na teren sklepu przy ulicy Włókienniczej.
W jednym z kolejnych wpisów tłumaczył, że zjawił się w markecie, bo pracownicy sieci mieli dość chłodu i zbywania ich problemu przez centralę spółki.
Kierowniczka dostała wypowiedzenie
Jak opisuje "Gazeta Stołeczna", posła zaprosiła do Sochaczewa kierowniczka sklepu Katarzyna Kiwerska. Kobieta twierdzi, że wcześniej kilkanaście razy zgłaszała spółce problem niskiej temperatury panującej w pomieszczeniach marketu. Nie otrzymała jednak żadnej odpowiedzi.
Teraz okazało się, że sieć 13 marca rozwiązała z nią umowę o pracę ze skutkiem natychmiastowym. Według "Gazety Stołecznej", jako powód zwolnienia centrala wskazała złamanie procedur bezpieczeństwa. Kierowniczka wpuściła bowiem osoby postronne do strefy magazynowej sklepu.
"Oczywiście znam procedury i liczyłam się z konsekwencjami, ale sytuacja była wyjątkowa. Stojąc w drzwiach, trudno udowodnić, że w magazynie są dwa stopnie Celsjusza" - powiedziała w rozmowie ze "Stołeczną".
Zgodnie z Kodeksem pracy minimalna temperatura w pomieszczeniach, gdzie wykonywana jest praca lekka i biurowa, nie może być niższa niż 18 stopni Celsjusza. Natomiast w przypadku pracy fizycznej, temperatura w pomieszczeniu, takim jak na przykład hala produkcyjna czy magazyn, nie może być niższa nić 14 stopni Celsjusza.
Kobieta powiedziała, że zamierza skierować sprawę do sądu.
"Procedury, które miały chronić pracownika, nie zadziałały"
Pani Katarzyna jest działaczką związku zawodowego OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu. Jego przedstawiciele zabrali głos w tej sprawie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jak ocenili, kobieta została zwolniona, bo wpuściła do sklepu posła podczas interwencji poselskiej.
"Interwencja dotyczyła nieludzkich warunków pracy i bardzo niskich temperatur w sklepach, w których - jak wskazują pracownicy - marzli ludzie nie tylko w jednym markecie, ale w setkach sklepów w całej Polsce" - napisali na Facebooku.
Ich zdaniem, w tej sprawie doszło do kilku poważnych naruszeń prawa. Po pierwsze, kobieta była sygnalistką, czyli osobą, która zgłaszała naruszenia prawa i nieprawidłowości. "Zgodnie z ustawą powinna być objęta szczególną ochroną przed działaniami odwetowymi pracodawcy" - wskazali.
Po drugie tłumaczą, że skoro kierowniczka była działaczką OPZZ, to jej zwolnienie wymaga zgody zarządu związku zawodowego. I podkreślają, że przedstawiciele spółki Dino nie przeprowadzili w tej sprawie konsultacji i nie uzyskali zgody zarządu związku na rozwiązanie umowy.
"Mówiąc wprost: procedury, które miały chronić pracownika, nie zadziałały" - oceniają przedstawiciele OPZZ.
Dalej opisują, że pani Katarzyna, jako przedstawicielka związku zawodowego i pracowników, miała uczestniczyć w planowanych na ten tydzień mediacjach ze spółką Dino. Jak twierdzą, kobieta otrzymała wypowiedzenie dzień po tym, jak spółka dowiedziała się o tym fakcie.
Wspomniane mediacje dotyczą trwającego od kilku miesięcy sporu zbiorowego pracowników z siecią. Związek zawodowy domaga się między innymi podwyżek pensji, zwiększenia zatrudnienia oraz utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Spotkanie było planowane na wtorek, jednak zostało przesunięte.
Szefowa resortu pracy wnioskuje o kontrolę
Do sprawy odniósł się w poniedziałek poseł Zandberg. Jak ocenił, kierowniczka sklepu została zwolniona z naruszeniem polskiego prawa. "Rozmawiałem właśnie w tej sprawie z Głównym Inspektorem Pracy. Mam deklarację ze strony Państwowej Inspekcji Pracy, że państwo nie zostawi pani Katarzyny bez pomocy prawnej" - zadeklarował za pośrednictwem Facebooka.
Prośbę o kontrolę w sieci sklepów do Głównego Inspektora Pracy wystosowała także szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
- Upominanie się o zdrowie i bezpieczeństwo współpracowników to postawa godna pochwały, nie odwetu. W związku z doniesieniami o zwolnieniu pracownicy Dino, działaczki związkowej objętej szczególną ochroną, która miała zgłosić nieprawidłowe warunki pracy w markecie, zwróciłam się z wnioskiem do Głównego Inspektora Państwowej Inspekcji Pracy o pilne przeprowadzenie kontroli - poinformowała ministra "Gazetę Stołeczną".
W odpowiedzi przesłanej do naszej redakcji biuro prasowe Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapewniło, że "ministerstwo przykłada wielką wagę do wszystkich doniesień o możliwych naruszeniach przepisów prawa pracy i każdej sytuacji przygląda się z należytą dokładnością tak, by móc podjąć najodpowiedniejsze kroki".
"Opisywana sytuacja jest traktowana przez MRPiPS niezwykle poważnie jako że zwolniona pracownica jest działaczką związkową, a tym samym objęta jest szczególną ochroną przed zwolnieniem z pracy. Co więcej, została zwolniona z pracy bez konsultacji związkowej, z pominięciem przepisów ochronnych. Ponadto, do zwolnienia pracownicy doszło na kilka dni przed umówioną pierwszą turą rokowań w związku z trwającym w spółce sporem zbiorowym, a zwolniona działaczka związkowa była również członkiem zespołu negocjacyjnego po stronie związkowej" - poinformowano nas.
Były skargi o niskich temperaturach
Głos zabrał także Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki.
- Skarga w sprawie zwolnienia wpłynęła już do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie i traktujemy tę sprawę bardzo poważnie. Objąłem ją ścisłym nadzorem i w razie takiej potrzeby będę osobiście reprezentował interesy zwolnionej pracownicy przed sądem - zadeklarował Stanceki Szef Państwowej Inspekcji Pracy przypomniał, że obecnie Inspekcja przeprowadziła już przeszło 400 kontroli w sklepach sieci Dino. Zaczęły się jeszcze w styczniu, w okresie największych mrozów, kiedy do inspekcji zaczęły napływać zgłoszenia o niskich temperaturach panujących w sklepach tej sieci. - Część z tych kontroli udało się nam już zakończyć wydaniem decyzji nakazujących zachowanie bezpiecznych warunków pracy w sklepach tej sieci, szczególnie jeśli chodzi o temperatury panujące na stanowiskach w czasie największych mrozów. Sporo tych postępowań, z przyczyn formalnych, nadal jest w toku, bo czekamy na podpis pod protokołem z kontroli ze strony przedstawiciela tej sieci - przyznał Stanecki.
GIP poinformował, że już "w trakcie pierwszych kontroli okazało się, że sieć wycofała pełnomocnictwa dla kierowników poszczególnych sklepów, aby podpisywali te protokoły na miejscu, tuż po zakończeniu czynności Inspekcji". - Teraz w wielu tych sprawach musimy czekać na podpis przedstawiciela sieci na szczeblu regionalnym, co w praktyce zajmuje sporo czasu i wstrzymuje dalsze działania inspektorek i inspektorów pracy - podkreśla.
O powody zwolnienia pani Katarzyny zapytaliśmy z kolei spółkę Dino. Czekamy na odpowiedź.
Ogólnopolska sieć marketów
Założyciel sieci marketów Dino Tomasz Biernacki znalazł się w tym roku na drugim miejscu listy 100 najbogatszych Polaków "Forbesa". Według magazynu, na początku tego roku dysponował majątkiem na poziomie 18,97 miliarda złotych.
Sieć posiada ponad 3030 marketów w całej Polsce. Pierwszy sklep został otwarty w 1999 roku na terenie Wielkopolski.
Opracowała Klaudia Kamieniarz
Źródło: tvnwarszawa.pl, "Gazeta Stołeczna"
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock