Z redakcją Kontaktu24 skontaktował się pan Patryk z Raszyna, który przez prawie rok zajmował się swoim ciężko chorym tatą, starając się o świadczenie wspierające dla opiekuna osoby niepełnosprawnej.
Zrezygnował z pracy, by zająć się ojcem i babcią
W czasie rozmowy telefonicznej opowiedział o szczegółach swojej bezskutecznej walki o świadczenie, które mu przysługiwało. Jego 65-letni ojciec chorował na złośliwy nowotwór. - Na początku grudnia 2024 tata przeżył dodatkowo udar. Ze szpitala trafił do ośrodka rehabilitacyjnego, ale udało nam się go stamtąd zabrać, a ponieważ moja babcia miała wtedy 92 lata i również potrzebowała opieki, to w styczniu 2025 roku postanowiłem zrezygnować z pracy i zaopiekować się nimi obojgiem - wyjaśnił w rozmowie z Kontaktem24 pan Patryk.
- Jeszcze w grudniu słyszeliśmy w szpitalu, żeby od razu, jak najszybciej składać dokumenty w sprawie wszelkich świadczeń, bo te procedury trwają długo i będziemy mieć szczęście, jeśli otrzymamy decyzję do końca roku. Uprzedzono nas też, aby spodziewać się tego, że te procedury nastawione są w dużej części na to, aby tych świadczeń nie udzielić. Mam pełną dokumentację całego procesu, ale w trakcie, gdy to się działo tata i babcia potrzebowali mojej pełnej uwagi, bo na tym etapie trzeba było zapewnić im pomoc przy każdej czynności życiowej. Natomiast wiem też, że mój brat jest niezwykle skrupulatny i dlatego większość wszelkich terminów dotrzymywał stuprocentowo, odpisując i odpowiadając na pisma jak najszybciej, aby tylko przyspieszyć ten proces - relacjonował.
Mężczyzna wyjaśnił, że nie doszło do złamania żadnych procedur. - Wszystko trzymało się w ramach czasowych, o jakich zostaliśmy wcześniej uprzedzeni, ale tata zmarł w październiku 2025 roku, a procedury dalej się nie zakończyły. Oczywiście, po jego śmierci nic nam już nie przysługiwało. I ujmę to w ten sposób: mam ponad 40 lat, wsparcie rodziny, możliwości i umiejętności. Ja sobie poradzę, jak będzie trzeba, to zmienię zawód czy nauczę się czegoś nowego, ale co mają zrobić młodzi ludzie lub osoby dużo starsze? Przeczytałem państwa artykuł o sprawie 18-letniej Hani i pomyślałem, że przeszedłem to samo, dlatego postanowiłem o tym opowiedzieć, bo wierzę, że mamy szansę wspólnie naprawić ten system - podkreślił.
Historia 18-letniej Hani
Sprawę Hani Barczak jako pierwszy opisał "Business Insider". Rodzice dziewczyny, z którymi rozmawiał później reporter "Faktów" TVN Jarosław Kostkowski, mówią, że wszystko zaczęło się od bólu kolana. Hania zaczęła się uskarżać na te dolegliwości, gdy miała 17 lat. W lutym ubiegłego roku okazało się, że był to mięsak Ewinga - bardzo złośliwy rak kości, niestety w postaci przerzutowej, w której rokowanie jest niekorzystne.
Choroba Hani postępowała. Niepowodzeniem kończyły się kolejne próby wdrażania leczenia. Równolegle toczyły się zmagania jej bliskich o to, by ciężko chora dziewczyna mogła liczyć na systemowe wsparcie. Jak opisuje "Business Insider", wiosną 2025 roku rodzice złożyli wniosek o orzeczenie o niepełnosprawności. Komisja orzekła stopień umiarkowany, dopiero po odwołaniu zmieniono go na znaczny. Ulga po przyznaniu orzeczenia nie trwała długo, bo zaledwie kilka dni później… straciło ono ważność. Dlaczego? Ponieważ Hania osiągnęła pełnoletność. O orzeczenie trzeba się więc było starać od nowa, a było ono niezbędne, by można się było ubiegać o świadczenie wspierające.
W lipcu rodzina złożyła wniosek. Samo jego wypełnienie trwało dwa dni. Po kilku miesiącach urzędnicy zażądali uzupełnienia. Hania miała udowodnić, że matka jest jej opiekunem. W grudniu rodzina dowiedziała się, że wiosną 2026 roku odwiedzi ich w domu komisja orzekająca. Hania tej wizyty już nie doczekała.
"Końca procedury mój tata nie dożył"
W rozmowie z reporterką TVN24 pan Patryk z Raszyna powiedział, że pod koniec lutego po pobycie w szpitalu i rehabilitacji jego ojciec został wypisany do domu.
- Od początku marca, przez te pierwsze tygodnie udało mi się zorganizować lekarzy wizytujących w domu, wykonujących badania, które później mogliśmy dołączyć do wniosku do instytucji orzekającej o niepełnosprawności. W połowie marca ten wniosek został złożony - powiedział. Jak wskazał, decyzja o tym, że jego ojciec jest niepełnosprawny, została wydana w lipcu.
- Natomiast to nie jest wszystko. Dlatego, że samo orzeczenie o niepełnosprawności sprawia, że mój ojciec został po prostu uznany za osobę niepełnosprawną. Następnie musi być ustalony zakres potrzeb. To jest następna procedura, która trwa kolejne miesiące. Końca tej procedury mój tata już nie dożył - powiedział mężczyzna.
"Problem systemowy"
To już kolejna historia, kiedy procedura, prowadząca do uzyskania świadczenia wspierającego, trwa wiele miesięcy. O tym, że takich przypadków jest w Polsce znacznie więcej, mogą świadczyć chociażby wpisy, jakie w mediach społecznościowych zamieszczają osoby starające się o wsparcie. Skarżą się one nie tylko na przewlekłość procedury, ale i absurdalne pytania, jakie zadawane są im najpierw w formularzu, a później przez urzędników zasiadających w komisjach.
O to, dlaczego system związany z przydzielaniem świadczenia wspierającego działa w Polsce tak niewydolnie, reporterzy "Faktów" TVN zapytali Maję Nowak, pełnomocniczkę rządu ds. osób z niepełnosprawnościami.
- To jest problem już właściwie systemowy, który zastaliśmy. Nasi poprzednicy zaplanowali to świadczenie, oczywiście w jak najlepszej wierze. Ono ma wspierać osoby z niepełnosprawnością i wspiera je. Zostało ono jednak źle zaprojektowane - w taki sposób, że w momencie kiedy zostało wdrożone, zespoły orzecznicze zalała ogromna fala wniosków, która była nie do udźwignięcia. Te zespoły nie były na to przygotowane - mówi Maja Nowak.
Jak dodaje, resort rodziny, pracy i polityki społecznej walczy o to, by kolejki do uzyskania orzeczeń były jak najkrótsze - w tym celu zatrudnianych jest więcej orzeczników, planowana jest też reforma systemu orzekania.
- Rozpoczęliśmy prace nad przebudową modelu orzekania o niepełnosprawności. Zaczynają się już szerokie konsultacje, które będą prowadzone prawdopodobnie do końca tego roku. Mają one na celu usprawnienie tego systemu w szerszym kontekście. Chodzi o przebudowę tego modelu tak, by był sprawiedliwy, ale też żeby tempo rozpatrywania wniosków było zadowalające - deklaruje Maja Nowak.
Świadczenie wspierające
1 stycznia 2024 r. weszła w życie ustawa o świadczeniu wspierającym dla osób z niepełnosprawnościami. Aby je otrzymać, należy najpierw zgłosić się do wojewódzkiego zespołu ds. orzecznictwa (WZON), który punktowo określi poziom potrzeby wsparcia danej osoby. Po wydaniu decyzji przez WZON osoba uprawniona powinna do ZUS złożyć wniosek o wypłatę świadczenia. Świadczenie wspierające wynosi od 40 do 220 proc. aktualnej wysokości renty socjalnej.
Opracował Dariusz Gałązka
Źródło: Kontakt24, tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24