Niemowlę zmarło w wychłodzonym mieszkaniu. Prokuratura bada przyczynę śmierci

Wyjaśniają sprawę śmierci niemowlęcia (zdj. ilustracyjne)
Prokuratura o śmierci dwumiesięcznego dziecka
Prokuratura ustala przyczyny śmierci dwumiesięcznego dziecka, które zmarło w mieszkaniu w kamienicy w centrum Radomia. Nieoddychające niemowlę znalazła rano matka. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Śledczy sprawdzają, czy do zgonu doszło z powodu niskiej temperatury w mieszkaniu.

Jak poinformował szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski, śledztwo zostało wszczęte w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia. Nikt nie usłyszał zarzutów. We wtorek została przeprowadzona sekcja zwłok. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną śmierci.

- Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci dziecka. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u dziecka wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała - powiedział prok. Ołtarzewski.

Śledczy mają otrzymać opinię biegłego w ciągu kilku tygodni. Policjanci zabezpieczyli butelkę z mlekiem, które matka podawała dziecku, a także dokumentację medyczną niemowlęcia.

Biegły lekarz patomorfolog zadecydował o przeprowadzeniu dodatkowych, szczegółowych badań, na podstawie których wyda kompleksową opinię się co do przyczyny zgonu. Oględziny i sekcja zwłok niemowlęcia nie wykazały obecności śladów urazowych.

- Śledztwo prowadzone jest w sprawie co oznacza, że nikomu nie zostały przedstawione zarzuty. Po ustaleniu przyczyny śmierci dziecka i zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego, prokurator zdecyduje co do dalszego toku postępowania i jego kierunku, jak też czy i kto w związku ze śmiercią dziecka może ponieść odpowiedzialność karną - przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź.

Jak przypomniała, czyn polegający na nieumyślnym spowodowaniu śmierci innej osoby zagrożony jest karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

Niemowlę nie oddychało i było sine

W niedzielę służby zostały poinformowane, że w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Sienkiewicza po godzinie szóstej matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Na miejsce przyjechało pogotowie i policja. Mimo podjętej reanimacji dziecka nie udało się uratować.

Przedstawiciele służb zanotowali, że w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno.

- Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Woda w butelkach, które stały na jednym z regałów, również była zamarznięta - powiedział prok. Ołtarzewski.

W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka z niemowlęciem, jej siostra i babcia dziecka. Kobiety były trzeźwe.

Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym w godzinach wieczornych poprzedniego dnia, ale mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno.

Nie zdawała sobie sprawy z warunków

Dziecko znajdowało się w gondoli od wózka. Było przykryte pokrowcem, kocykiem, włożone w ocieplacz, kombinezon. Miało spodenki, skarpetki, koszulki, dwie pary śpioszków, czapkę i rękawiczki.

Zdaniem śledczych mieszkanie w chwili interwencji służb nie było ogrzewane, a odczuwalna temperatura powierza w jego izbach mogła sięgać wartości 0° C

Dzień wcześniej 37-latka przyjechała z niemowlęciem pociągiem z Krakowa w odwiedziny do matki w Radomiu. Jak powiedziała policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie były w mieszkaniu. Według niej dziecko było zdrowe, nie było na nic leczone. Matka karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym. Ostatnio dziecko dostało jeść o godz. 3.00. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić i wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.

Źródło: PAP
Autorka/Autor: b
Czytaj także: