W likwidowanym schronisku na pomoc czeka blisko 80 psów

Trwa poszukiwanie domów dla psów ze Schroniska Kocham Psisko (zdjęcie ilustracyjne)
Schronisko szuka domów tymczasowych dla psów
Źródło: TVN24
Internet zalała fala wpisów dotyczących dramatycznej sytuacji psów ze schroniska Kocham Psisko pod Radomiem. Właściciel tego miejsca już w połowie ubiegłego roku zapowiadał likwidację placówki, a intensywne apele o pomoc czworonogom w sieci pojawiły się z nadejściem ostatniej fali mrozów. Na miejscu wciąż czeka blisko 80 psów. - Schronisko istnieje i działa dopóki wszystkie nie znajdą domu - zapewnia właściciel.

Schronisko Kocham Psisko w Mąkosach Nowych w gminie Jastrzębia pod Radomiem powstało w 2018 roku i przez lata dobrze sobie radziło. Jednak w ostatnich miesiącach właściciel schroniska zaczął alarmować o problemach. W czerwcu 2025 r. mężczyzna powiadomił, że z końcem grudnia zamyka placówkę, apelował jednocześnie o adopcję znajdujących się tam czworonogów.

"Psy czekają z wielką nadzieją"

Mimo licznych apeli, zbiórek i przeprowadzanych akcji adopcyjnych z końcem roku w schronisku nadal przebywała ogromna liczba zwierząt. Na domiar złego właściciel placówki, Robert trafił do szpitala.

"Zwracamy się z ogromną prośbą do organizacji, fundacji, stowarzyszeń, wolontariuszy oraz osób prywatnych - dziś naprawdę liczy się każda pomoc. Schronisko, w którym przebywają te psy, jest w trakcie likwidacji i wraz z końcem roku kończy działalność. Czasu zostało dramatycznie mało, a około 280 psów wciąż nie ma dokąd pójść. To nie są liczby - to konkretne psy, z historiami, emocjami i ogromną potrzebą bliskości człowieka. Mimo starań nie udało się znaleźć domów wszystkim podopiecznym. Te psy wciąż czekają z wielką nadzieją" - pisał w mediach społecznościowych jeszcze w grudniu właściciel Schroniska Kocham Psisko. 

Adopcje ruszyły po informacjach o "zamarzających psach"

Sprawa nabrała rozpędu dopiero z nadejściem odczuwalnych mrozów. O likwidacji schroniska w mediach społecznościowych zaczęły mówić wtedy osoby znane, w tym poseł Nowej Lewicy Łukasz Litewka oraz piosenkarka Doda.

"Mężczyzna pozostawił ponad 200 psów (obecnie przebywa w szpitalu) z jednym wolontariuszem, który nie ma możliwości pomóc zwierzętom. Wiem, że w całej Polsce jest straszny mróz, ale w większości placówek wolontariusze robią co mogą, by psiaki były zabezpieczone. Pod Radomiem to nie chwyt pijarowy czy gra na emocjach, te psy zamarzną. Mieszkańcy na własną rękę starają się dostarczyć im wodę i ciepły posiłek" - alarmował w ostatnich dniach Litewka na swoim profilu.

Informacje o czworonogach, którym grozi zamarznięcie zaczęły się mnożyć. "Ze zgłoszeń świadków wynikało, że psy od dawna nie miały tu wody, miały bardzo ciężko. To są psy skrajnie wychudzone, odwodnione" - komentował na Facebooku Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt, które pojechało na miejsce odebrać część czworonogów.

Do interwencji włączyły się wówczas także inne organizacje społeczne, w tym pracownicy Fundacji Judyta, którzy zabrali niektóre psy. Wiele z czworonogów trafiło też do adopcji. Działania przyniosły rezultat, z 280 na miejscu zostało obecnie około 80 zwierząt.

Za dużo psów, za mało pieniędzy

Właściciel schroniska w rozmowie z tvnwarszawa.pl potwierdza, że wielotygodniowe apele przedstawicieli placówki nie przekładały się dotychczas na liczbę adopcji, sytuacja zmieniła się dopiero w ostatnich dniach. Jednocześnie zaprzeczył, aby czworonogi były zaniedbywane.

- Informacje o zaniedbanych zwierzętach to manipulacja. Fundacja, która za pierwszym razem odbierała od nas sześć psiaków, była informowana, że trzy z nich w tym czasie były w procesie leczenia, więc były one delikatnie chudsze. Reszta zwierząt miała odpowiednią wagę - odpiera zarzuty Robert Piątek, właściciel schroniska Kocham Psisko. - Hejtu, który wylał się na mnie i na tych wszystkich ludzi, którzy tutaj dbają o dobro zwierzaków, już się nie cofnie. W tym wszystkim najważniejsze są jednak zwierzęta, to że na mnie się pomyje wylewa, to ja przeżyje. Ważne, aby psy znalazły bezpieczne miejsce - dodaje.

Właściciel pytany przez nas o powód likwidacji placówki nie ukrywa, że chodzi o finanse i zapewnia, że schronisko istnieje i działa dopóki wszystkie psy nie znajdą domu. - Na ten moment pozostało jeszcze 98 psów z czego wiemy, że 13 z nich niebawem stąd wyjedzie - mówi.

I dodaje: Powód jest bardzo prozaiczny, po prostu nie mamy pieniędzy. Ja zaangażowałem swoje znaczne środki finansowe, moje oszczędności w utrzymanie tego miejsca, zaciągnąłem długi.

Obecnie, podczas poszukiwania domów dla pozostałych zwierząt, w Schronisku Kocham Psisko wsparcia udzielają także druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej Jastrzębia, którzy dbają, aby w czasie mrozów woda dla czworonogów nie zamarzała.

Schronisko Na Paluchu przyjęło część psów spod Radomia
Schronisko Na Paluchu przyjęło część psów spod Radomia
Źródło: UM Warszawa

Wójt: oddawał całe serce temu miejscu

Temat od dawna znany był w Urzędzie Gminy Jastrzębia. Schronisko miało podpisane do końca 2025 roku około 20 umów na odławianie psów z okolicznymi gminami z powiatu radomskiego i zwoleńskiego. Od stycznia tego roku umowy wygasły.

- Schronisko Kocham Psisko prowadzone jest przez prywatnego przedsiębiorcę, nigdy nie było gminy. Właściciel schroniska oddawał całe serce temu miejscu i bardzo był zaangażowany. My go wspieraliśmy na tyle, na ile było to możliwe, biorąc pod uwagę, że to podmiot prywatny. Jako gmina świadczyliśmy pomoc w zbiórkach, w wywożeniu odpadów. W ostatnim czasie oferowałem właścicielowi też pomoc kadrową, chciałem oddelegować od nas osoby do pracy tam, a on mówił: "Ja sobie radzę" - wyjaśnia nam Wojciech Ćwierz, wójt gminy Jastrzębia. 

I jak dodaje, jego zdaniem czworonogi mieszkające w schronisku Roberta były zadbane, zawsze najedzone. Co jednak zgubiło to miejsce? Jak słyszymy - właściciel przyjmował zbyt wiele zwierząt, wszystkim chciał pomóc, a to przerosło możliwości placówki.

- Będę potwierdzał to, co mówi lekarz weterynarii odpowiedzialny za schronisko, że życzyłby sobie, aby wszystkie schroniska tak wyglądały, jak to – duże boksy, przestrzeń dla psów. Niestety, skala przerosła właściciela, bo rzeczywiście zwierząt powinno być tam około stu, a on przyjmował znacznie więcej. Wynikało to między innymi z tego, że wszystkie schroniska są teraz przepełnione - wyjaśnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl Ćwierz.

Wójt potwierdza, że był na miejscu w ostatnich dniach. - Gdy zaczęły pojawiać się informacje, że psy są pozostawione same, bez opieki, pojechałem tam tej samej nocy z policją i ze strażą. Właściciel był wtedy w szpitalu, w którym naprawdę musiał się znaleźć. Policja i straż sprawdziła to miejsce, spisali protokół. Nie było alarmujących sygnałów, żaden pies nie zamarzał, nie rzucał się na ludzi – precyzuje Wojciech Ćwierz.

Jego zdaniem nie było potrzeby natychmiastowego zabierania psów z placówki.

- Powtarzanie w mediach narracji, że schronisko zostało zlikwidowane nie jest właściwe. Oczywiście wpłynęło to na to, że ludzie w odruchu serca zaczęli po psy przyjeżdżać i adoptować je. Jednak nie można mówić o likwidacji, bo formalnie schronisko nie zostało zamknięte nigdy. Likwidacja tutaj oznacza nieprzyjmowanie nowych psów, ponieważ lekarz weterynarii wydał zakaz, który nie był związany z warunkami, w jakich bytowały zwierzęta, a z tym, że psów było po prostu za dużo - wskazuje wójt gminy.

Trafiły do Schroniska Na Paluchu

Do akcji ratowania czworonogów spod Radomia włączyło się także Schronisko Na Paluchu. Stołeczny ratusz poinformował, że do Warszawy trafiło już siedem psów z likwidowanego ośrodka w miejscowości Mąkosy Nowe. 

"Schronisko przejęło psy od Fundacji dla Szczeniąt Judyta" - podała Monika Beuth, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta i zapewniła, że przyjęte czworonogi zostaną objęte opieką weterynaryjną, obserwacją behawioralną, procesem socjalizacji oraz zostaną przygotowane do procesu adopcyjnego.

Schronisko Kocham Psisko w Mąkosach Nowych od początku swojej działalnośći w 2018 roku znalazło dom dla około dwóch tysięcy psów.

Schronisko Na Paluchu przyjęło część psów spod Radomia
Schronisko Na Paluchu przyjęło część psów spod Radomia
Źródło: UM Warszawa
Czytaj także: