Pruszków. Sobota, 1 listopada 2025 roku, godzina 15.15. Wiktoria twierdzi, że mogło to być miejsce i data jej śmierci. Stało się jednak inaczej. Przeżyła.
"Trafiłam na SOR z rozlanym urazem mózgu, ostrą niewydolnością oddechową i licznymi złamaniami czaszki. Kilka dni w śpiączce, dwa tygodnie na oddziałach, dwa miesiące zwolnienia... A co się stało? Niefortunnie stałam w miejscu, gdzie dwa samochody postanowiły wylądować. Stałam na chodniku. Nic poza tym. Nawet nie patrzyłam w telefon" - to fragment jej wpisu, jaki opublikowała w mediach społecznościowych półtora miesiąca po wypadku.
Policja ustaliła wstępnie, że na skrzyżowaniu alei Wojska Polskiego z ulicą Kubusia Puchatka w Pruszkowie kierowca Mitsubishi, skręcając na skrzyżowaniu w lewo, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu kierowcy Jeepa, wskutek czego doszło do zderzenia.
- Pojazdy przemieściły się, uderzając w sygnalizator świetlny na przejściu dla pieszych, a ten uderzył w dwie oczekujące na przejście osoby - informował młodszy aspirant Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji.