Pożar lasu pod Warszawą. Obszar zabezpieczony, ale działania utrudnia pogoda
Pożar lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim wybuchł w czwartek po południu. Ogień objął około 300 hektarów lasu; z zagrożonego terenu ewakuowano około 100 osób.
Rzecznik prasowy Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej kapitan Wojciech Gralec przekazał w sobotę, że wciąż pojawiają się drobne zarzewia ognia "w rejonie końcowego odcinka wczorajszego frontu".
"To właśnie tam wstępnie planowane są dzisiejsze zrzuty wody z powietrza. Policyjny śmigłowiec Black Hawk wystartował już z lotniska Warszawa-Bemowo z obsadą ratowników z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 7" - przekazał.
Poinformował również o odbywającej się odprawie sztabu z dowódcami modułów GFFF, czyli wyspecjalizowanych grup strażaków przeznaczonych do gaszenia pożarów lasów z ziemi, bez użycia pojazdów. "Celem odprawy jest określenie strategii działań na kolejne godziny, a także podjęcie decyzji dotyczących podmian ratowników i dalszego zapotrzebowania na siły i środki" - wyjaśnił Gralec.
Przelewanie i monitorowanie
Zaznaczył, że w sobotę działania będą koncentrować się przede wszystkim na dogaszaniu zarzewi ognia, "przelewaniu" pogorzeliska, "monitorowaniu miejsc o podwyższonej temperaturze oraz kontynuowaniu prac związanych z wykonaniem przecinek". Dodał, że w terenie nadal wykorzystywane będą specjalistyczne moduły GFFF, kompanie gaśnicze oraz zbiorniki wodne rozstawione w rejonie działań.
"Równolegle prowadzona jest cykliczna podmiana ratowników. To konieczne ze względu na długotrwały charakter akcji, trudne warunki pracy oraz potrzebę zapewnienia pełnej gotowości operacyjnej pododdziałów" - podkreślił rzecznik prasowy KGPSP.
Wskazał, że służby pozostają na miejscu i będą kontynuować działania do czasu całkowitego wyeliminowania zagrożenia oraz ograniczenia ryzyka ponownego rozwoju ognia.
Gralec przekazał ponadto, że w piątek w kulminacyjnym momencie akcji uczestniczyło pięć samolotów gaśniczych Dromader, trzy śmigłowce Lasów Państwowych oraz dwa policyjne śmigłowce Black Hawk. Działania strażaków wspierały również inne służby, w tym policja, Lasy Państwowe oraz Siły Zbrojne. W ciągu dnia wykonano 303 zrzuty wody, na teren pożaru podano ponad 470 tys. litrów wody.
Jak relacjonował, wyznaczone pododdziały pracowały całą noc. Strażacy wykonywali przecinkę lasu, dogaszali zarzewia ognia oraz przelewali pogorzelisko wodą. W ciągu nocy nie wykształcił się nowy front pożaru.
Blisko 1300 strażaków i 335 pojazdów
Podczas sobotniej konferencji prasowej głos w sprawie gaszenia pożarów w okolicy Warszawy zabrał także wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. - Mamy zaangażowanych w działania prawie 1300 strażaków i 335 pojazdów, tu tylko mówimy o pojazdach PSP i OSP, dodatkowo są też inne służby, jak policja i służby lasów państwowych i 120 WOT-owców, którzy są tutaj od rana, żeby wspierać radzenie sobie z tą sytuacją pożarową - poinformował.
Jak dodał wojewoda mazowiecki, obecnie w akcję dogaszania pożaru zaangażowane są trzy śmigłowce, w ciągu dnia ich liczba ma się jednak zwiększyć. - Będą dochodzić sukcesywnie w ciągu dnia kolejne śmigłowce, przede wszystkim Black Hawki, być może Dromadery - zapowiedział.
Dopytywany, jak długo potrwa walka z pożarem, Frankowski zaznaczył, że trudno to oszacować.
- Wczoraj mówiłem o dwóch, trzech dobach, ale tak naprawdę może dzisiaj na koniec dnia będziemy w stanie coś bliżej powiedzieć. Sytuacja jest cały czas pod kątem pogodowym dynamiczna, mamy zapowiedzi burzy z wiatrem. Z jednej strony deszcz, który może pomóc, z drugiej strony podmuchy wiatru, które mogą w niektórych miejscach te zarzewia pożaru wzniecić na nowo - wskazał.
Ocenił, że obecnie obszar pożaru jest "zabezpieczony i zamknięty".
"Zawsze trzeba podchodzić z pokorą do żywiołu"
W gaszeniu pożaru przeszkadza pogoda. - Pogoda spowodowała, że w trzech sektorach nastąpiło ponowne rozpalenie, tam zastosowano tak zwany przeciwogień, czyli wypalono świadomie - mówimy o strażakach - pewną połać, żeby ogień, który zaczął się przemieszczać dotarł do momentu, kiedy nie miałby co ewentualnie objąć swoim działaniem - poinformował na antenie TVN24 Paweł Frątczak, były rzecznik Państwowej Straży Pożarnej.
- Zawsze trzeba podchodzić z pokorą do żywiołu, ale sądzę, że wiedza, doświadczenie i determinacja strażaków zwyciężyła i żywioł został przede wszystkim ujarzmiony - przyznał Frątczak. - W tej chwili w dalszym ciągu trwają działania na pięciu odcinkach bojowych z uwagi na to, że tak duży, wielkopowierzchniowy pożar zawsze dzieli się na pewnego rodzaju odcinki, tam są poszczególni dowódcy zarządzają poszczególnymi grupami strażaków, którzy używają różnego rodzaju sprzętu przede wszystkim gasząc ten pożar, a w tej chwili dogaszając - dodał.