Decyzja prokuratury po ogromnym pożarze hali pod Warszawą

Pożar hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim
Straż pożarna o pożarze hali w Mińsku Mazowieckim
Źródło: TVN24
W lipcu spłonęła hala produkcyjna w Mińsku Mazowieckim. Prokuratura Okręgowa w Siedlcach przekazała, że straty wyliczono na ponad 50 milionów złotych. Biegli wykluczyli podpalenie. Jest decyzja dotycząca śledztwa w tej sprawie.

Jak przekazał Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, w sprawie wszczęto śledztwo o czyn z art. 163 par. 1 pkt 1 Kodeksu karnego (sprowadzenie zdarzenia powszechnie niebezpiecznego). Następnie - jak zapewnił - "przeprowadzono szereg czynności procesowych, w tym przesłuchano w charakterze świadków przedstawicieli firm prowadzących działalność w przedmiotowym budynku, jak również pracowników tych spółek".

Odbyły się również oględziny miejsca zdarzenia, uzyskano dokumentację techniczną hali oraz poszczególnych systemów, zabezpieczono zapisy monitoringu zarówno z wnętrza, jak i zewnątrz hali oraz zapoznano się z ich treścią.

Prokuratura o przyczynach pożaru

Zdaniem prokuratury kluczowa była opinia biegłych z zakresu pożarnictwa.

"Eksperci z Akademii Pożarnictwa wykluczyli podpalenie, jako przyczynę pożaru hali. Biegli wskazali, że przyczyną powstania przedmiotowego pożaru było wystąpienie stanu awaryjnego fragmentu instalacji elektrycznej, usytuowanego w przestrzeni podsufitowej hali. Zainicjowane spalanie rozprzestrzeniło się na materiały palne" - wyjaśnił w komunikacie prok. Świderski. I dodał: "Wskazany zaś stan awaryjny fragmentu instalacji elektrycznej, który zainicjował proces spalania, mógł być spowodowany regularnym i długotrwałym występowaniem wilgoci będącej wynikiem przeciekającego dachu. Niemniej jednak niewłaściwy stan techniczny dachu hali, który powodował występowanie przecieków nie miał związku z przedmiotowym pożarem".

W oparciu o zebrane dowody, przede wszystkim zaś o wnioski opinii biegłych z zakresu pożarnictwa, prokurator przyjął, że zdarzenie to nie wyczerpało znamion przestępstwa sprowadzenia pożaru.

Prokuratura umorzyła śledztwo.

Ogień rozprzestrzeniał się w szybkim tempie

Do pożaru hali produkcyjnej przy ul. Dźwigowej doszło 13 lipca ubiegłego roku. Służby dostały zgłoszenie o zdarzeniu około godziny 19.30.

"Był to kilkudziesięcioletni budynek o mieszanej konstrukcji i powierzchni około 4600 metrów kwadratowych. Na miejscu zastano silnie rozwinięty pożar. Ogień i dym rozprzestrzeniał się w szybkim tempie. Na skutek pożaru przedmiotowa hala uległa całkowitemu spaleniu wraz z całym wyposażeniem" - przypomniał prokurator.

Służby podawały, że w hali produkowano opakowania foliowe. W szczytowym momencie z ogniem walczyło około 280 strażaków

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: