- Z początkiem stycznia zlewnia szamba na warszawskiej Białołęce została zamknięta na czas modernizacji.
- Tymczasowy brak punktu, który obsługiwał około 50 ciężarówek dziennie, wywołuje kolejki w alternatywnych zlewniach. Nastąpiła reakcja łańcuchowa - z odbiorem ścieków zaczynają mieć problemy mieszkańcy podwarszawskich gmin.
- Radny Jabłonny Marek Sarnowski alarmuje, że czas oczekiwania na opróżnienie przydomowego szamba wydłużył się do ponad dwóch tygodni.
- W obawie o przeciążoną infrastrukturę burmistrz Radzymina Krzysztof Chaciński zamknął tamtejszą zlewnie dla ścieków spoza gminy.
Po zamknięciu na czas remontu zlewni ścieków przy ulicy Odlewniczej na Białołęce mieszkańcy tej dzielnicy skarżą się na wydłużony czas oczekiwania na obsługę posesji oraz wzrost kosztów wywozu nieczystości. Sytuację nazywają wprost "kryzysem sanitarnym".
Prace modernizacyjne w zlewni przy Odlewniczej rozpoczęły się 1 stycznia i mają potrwać do ostatniego kwartału tego roku. W komunikacie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Komunikacji czytamy, że jednym z celów inwestycji jest "skrócenie czasu obsługi wozów asenizacyjnych".
Inwestycja, której nie można było odkładać
Jak tłumaczy nam Jolanta Maliszewska, rzeczniczka MPWiK, to obiekt przy ulicy Odlewniczej pochodzi z połowy lat 90. XX w. i od tego czasu nie był modernizowany. W 2018 roku stacja przeszła na majątek miejskiej spółki i była dzierżawiona firmom zewnętrznym.
- Z uwagi na wyeksploatowanie urządzeń oraz odbiegający od dzisiejszych standardów i wymogów prawnych stan obiektu wymaga jego gruntownej modernizacji, której nie możemy dłużej odkładać w czasie. Po zakończeniu modernizacji stacja będzie zarządzana przez MPWiK - wyjaśnia Maliszewska.
Rzeczniczka wskazuje, że oprócz skrócenia czasu obsługi wozów asenizacyjnych modernizacja ma na celu "ograniczenie uciążliwości zapachowych, dostosowanie obiektu do obecnych i przyszłych potrzeb, obniżenie zużycia wody i energii dzięki nowoczesnym urządzeniom".
Alternatywne zlewnie działają dłużej
W odniesieniu do uciążliwości remontu dla mieszkańców Białołęki Jolanta Maliszewska przekonuje, że "w okresie funkcjonowania punkt odpowiadał za ok. 9 proc. udziału w procesie odbioru ścieków z terenu dzielnicy".
- Na czas prowadzonej przebudowy obiektu istnieje możliwość odbierania ścieków od mieszkańców i dostarczania ich przez firmy asenizacyjne, zgodnie z posiadanymi decyzjami, do naszej zlewni przy ulicy Sytej 190/192 lub do zlewni przy Jagiellońskiej 63 w Warszawie, a także do zlewni przy Piłsudskiego 146 w Ząbkach lub Sikorskiego 8 w Legionowie - przekazała Maliszewska.
Od 15 stycznia czas pracy alternatywnych zlewni został wydłużony. Ta przy Jagiellońskiej działa przez całą dobę siedem dni w tygodniu, zlewnia w Ząbkach od poniedziałku do soboty od 5 do 24, a punkt w Legionowie przez cały tydzień od 6 do 22.
- Z danych posiadanych przez spółkę wynika, że obciążenie poszczególnych stacji wzrośnie maksymalnie do 10 procent, co nie przekłada się na powstawanie zatorów ani zwiększony ruch na terenie pozostałych, alternatywnych zlewni. Odległości od stacji zlewnej przy Odlewniczej 6 do najbliższych stacji zlewnych, z których mogą korzystać firmy asenizacyjne, są relatywnie niewielkie. W związku z tym czas dojazdu nie powinien ulec istotnemu wydłużeniu. Tym samym pozostaje dla nas niezrozumiałe tłumaczenie podwyżki cen za usługi firm asenizacyjnych zamknięciem stacji zlewnej przy ul. Odlewniczej - przekonuje Maliszewska.
Przedstawicielka wodociągowców zapewnia, że na bieżąco prowadzony jest monitoring kolejek przy innych stacjach zlewnych i w razie konieczności będą podejmowane kroki w celu optymalizacji sytuacji. - Jednocześnie liczymy na to, że do złagodzenia skutków wyłączenia z użycia stacji zlewnej przy Odlewniczej przyczyni się także lepsza organizacja pracy firm asenizacyjnych, czemu z pewnością sprzyja wspomniane wydłużenie czasu funkcjonowania zlewni alternatywnych - wskazuje Jolanta Maliszewska.
Kierowcy szambiarek tkwią w kolejkach
Inne zdanie na temat obłożenia alternatywnych zlewni mają kierowcy, oczekujący przed jedną z nich. We wtorek przed południem w Ząbkach był reporter tvnwarszawa.pl Mateusz Mżyk.
- Przed wjazdem do zlewni oczekuje w kolejce średnio siedem-osiem pojazdów i co chwilę podjeżdżają kolejne. Kierowcy, z którymi rozmawiałem, przyznają, że jest problem. Czas oczekiwania na zrzut to dwie godziny, a czasem nawet więcej - opowiada nasz reporter.
- Według nich do zlewni przy Odlewniczej jeździły trzy firmy, które wyładowywały tam około 50 samochodów dziennie. Teraz te szambiarki są kierowane na pozostałe zlewnie. Z tym, że na podjeździe do punktu zrzutu przy Jagiellońskiej mieszczą się tylko dwie ciężarówki. Nie ma gdzie stanąć, żeby poczekać na swoją kolej, więc kierowcy jadą dalej, między innymi do zlewni w Ząbkach - opisuje Mateusz Mżyk.
Dwa i pół tygodnia czekania na wywóz szamba
To powoduje, że problem z odbiorem nieczystości rozlewa się na znajdujące się nieopodal Białołęki podwarszawskie gminy.
Zdaniem radnego Jabłonny Marka Sarnowskiego wydłużenie czasu pracy alternatywnych zlewni nie poprawiło położenia mieszkańców. - Taka sytuacja, jaka nastała po Nowym Roku, nadal się utrzymuje. Ceny wzrosły, a terminy odbioru nieczystości się wydłużyły - mówi nam Sarnowski.
Według informacji przekazywanych mu przez mieszkańców gminy w najlepszym wypadku oczekiwanie na opróżnienie szamba to pięć dni, ale średnio jest to około dwóch tygodni, a często nawet więcej. - Posłużę się moim przykładem. Do przedsiębiorcy, z którym mam podpisaną umowę, dzwoniłem 8 stycznia. Termin na wywóz nieczystości, który mi wyznaczył, to 26 stycznia - twierdzi radny.
Marek Sarnowski wyraża nadzieję, że wydłużone godziny pracy zlewni przyniosą w dalszej perspektywie poprawę sytuacji, ale jednocześnie przyznaje, że przedsiębiorcy w weekendy jeżdżą do mieszkańców niechętnie. - To zrozumiałe, bo każdy chce odpocząć. Biorę też poprawkę na trwające obecnie ferie zimowe i związane z nimi urlopy - zastrzega Sarnowski.
Wójt gminy Wieliszew Paweł Kownacki mówi z kolei, że w jego gminie sytuacja nie jest najgorsza, ale to zasługa tego, że nieczystości trafiają głównie do zlewni w Legionowie i Jachrance w gminie Serock.
- Już w zeszłym roku złożyłem dokumentację na utworzenie punktu odbioru nieczystości w naszej gminie, aby nie być uzależnionym od instalacji innych podmiotów. W tym roku będziemy starali się uzupełnić naszą oczyszczalnię o taki dodatkowy moduł - wyjaśnia Kownacki.
I dostrzega, że kryzys związany z wywozem nieczystości pod Warszawą rozwija się na zasadzie naczyń połączonych. - Ci, którzy nie mogą wywieźć nieczystości na Odlewniczą, szukają miejsca w Legionowie albo Radzyminie. Tam kolejki się potęgują - zauważa wójt Wieliszewa.
Radzymin zamyka się na ścieki z zewnątrz
Wkrótce sytuacja na Białołęce i w okolicach może stać się jeszcze bardziej skomplikowana. Burmistrz Radzymina Krzysztof Chaciński podjął decyzję o zamknięciu tamtejszej zlewni dla ścieków pochodzących spoza gminy. Pytamy go o powody.
- Przesłanką dla tej decyzji było to, że nasz punkt zlewny nie jest przystosowany i nigdy nie był kalkulowany pod przyjmowanie ścieków z tak dużej liczby gmin. Mamy bardzo mały zbiornik buforowy. Przyjmując ścieki w takiej ilości, ryzykujemy padnięciem całego złoża i uniemożliwieniem oczyszczania ścieków z całej naszej gminy - tłumaczy nam Krzysztof Chaciński.
- Dopóki skala była niewielka, to pomagaliśmy sąsiadom. Natomiast w ostatnim czasie, szczególnie grudzień to pokazał, ilość ścieków przywożonych z zewnątrz stanowi połowę tych, które do nas trafiają - wyjaśnia Chaciński.
Podobnie, jak w Wieliszewie, władze Radzymina widzą rozwiązanie w kolejnych inwestycjach. W gminie podjęto już decyzję o rozbudowie punktu zlewnego i budowie nowego zbiornika buforowego. - Ale to potrwa 18 miesięcy - podkreśla burmistrz Radzymina. - Po rozbudowie zapewne będziemy mogli przyjmować ścieki w większej ilości. Natomiast przez ten czas musieliśmy ograniczyć ten dopływ - dodaje Chaciński.
Decyzja o zamknięciu wejdzie w życie 1 lutego. - Chcemy dać czas firmom asenizacyjnym na poszukanie nowych możliwości - podsumowuje Krzysztof Chaciński.
Autorka/Autor: Dariusz Gałązka
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl