W piśmie kierowanym do prezydenta Warszawy, które opublikował w mediach społecznościowych, Tomasz Dąbrowski wskazuje, że sytuacja z wjazdem do stolicy od strony północnej przez ulicę Pułkową uległa w ostatnich tygodniach znacznemu pogorszeniu.
"Ostatnie dni były dla Łomianek nie tylko trudne, ale wręcz katastrofalne pod względem natężenia ruchu. Obecne ustawienie sygnalizacji świetlnej praktycznie sparaliżowało główne ciągi komunikacyjne miasta, powodując wielogodzinne zatory, utrudnienia w funkcjonowaniu transportu publicznego oraz znaczne opóźnienia w ruchu służb ratunkowych" - pisze burmistrz Dąbrowski.
Zator na granicy Łomianek i Warszawy to nierozwiązany od wielu lat problem. W godzinach porannego szczytu korek zazwyczaj ciągnie się od skrzyżowania Pułkowej z Wóycickiego po horyzont. Mieszkańcy podwarszawskiego miasteczka alarmują, że obecnie dojazd na sąsiednie Bielany zajmuje nawet godzinę, na praski brzeg Wisły – ponad półtorej.
Burmistrz przekonuje, że się da
Niespełna miesiąc temu informowaliśmy w TVN24+ o petycji mieszkańców do władz obu miast z prośbą o pilne zajęcie się tematem. Zaproponowali konkretne rozwiązania. Jednym z nich było wydłużenie cyklu zielonego światła na skrzyżowaniu Pułkowej i Wóycickiego dla kierowców jadących od strony północnej. Kiedy zapytaliśmy o to ratusz, odpowiedź była jednoznaczna: "programy pracy sygnalizacji świetlnych na trasie zostały 'wyżyłowane' do granic możliwości i już nic się z nich nie wyciśnie, bo ruch jest zbyt duży".
Burmistrz Dąbrowski ma na to inny pogląd. Posłużył się tu pewnym przykładem. – Kilka lat temu, w związku z prowadzoną w rejonie skrzyżowania inwestycją, przez kilkanaście dni światła były wyłączone, a ruchem w tym miejscu kierowała policja. Korków nie było. Wystarczyło, że policjanci przepuszczali w kierunku Warszawy więcej samochodów – mówi tvnwarszawa.pl.
- My oczywiście możemy grzecznie przyjąć argument, że nie da się nic zrobić. Jednak, gdybyśmy mieli jako gmina sprawczość w tym zakresie, to pokazałbym, że się da – przekonuje Tomasz Dąbrowski.
Burmistrz jest świadomy, że to nie rozwiąże problemu, ale przynajmniej na tę chwilę złagodzi jego skutki. - Występuję z propozycją spotkania w imieniu mieszkańców Łomianek, ale to dotyczy też osób z Czosnowa, Nowego Dworu Mazowieckiego, Leoncina i wielu innych miejscowości – podkreśla.
Buspas i regulacja świateł
W piśmie do Rafała Trzaskowskiego burmistrz Łomianek pisze: "podczas spotkania chciałbym przedstawić kilka konkretnych – i jak sądzę – ciekawych propozycji, które mogłyby stanowić kompromisowe rozwiązanie, uwzględniające potrzeby zarówno Łomianek, jak i Warszawy".
Dopytujemy o szczegóły. – Oprócz regulacji świateł na wspomnianym skrzyżowaniu, kolejnym rozwiązaniem jest buspas. Po naszej stronie jesteśmy w stanie własnymi siłami i środkami finansowymi go zrobić. Już zapłaciliśmy za koncepcję, badania ruchu i celowość tej inwestycji – zapewnia Dąbrowski. I podkreśla, że również po warszawskiej stronie jest możliwość jego wytyczenia, po stronie lasu, bez konieczności wycinki drzew. – Tam jest rezerwa terenowa, którą można poszerzyć o metr, może półtora i zagwarantować trzeci pas – przekonuje burmistrz. – Biorąc pod uwagę, ile buspasów w ostatnich kilku latach powstało w Warszawie, nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że nie da się tego zrobić w ciągu ulicy Pułkowej – dodaje samorządowiec.
Niech jako przykład posłuży buspas na ulicy Puławskiej, który ciągnie się niemal od południowej granicy miasta przez Zielony Ursynów, aż do Mokotowa. Codziennie w godzinach szczytu autobusami przemieszczają się tędy tłumy mieszkańców Piaseczna i okolic. Dojazd do stacji podziemnej kolejki przy Wilanowskiej zajmuje nieco ponad 20 minut. Czas spędzony w prywatnym samochodzie należy w tym przypadku pomnożyć razy dwa.
Metrem do Łomianek?
Trzecim rozwiązaniem na liście burmistrza, wybiegającym daleko w przyszłość, jest wydłużenie pierwszej linii metra z Młocin.
- To jest oczywiście pieśń dalekiej przyszłości, perspektywa kilkudziesięciu lat. My możemy jedynie postulować i prosić o powrót do koncepcji sprzed lat, która zakładała wydłużenie pierwszej linii metra na północ Warszawy (ze stacją na przykład UKSW i Łomianki) oraz wpisanie takiego rozwiązania do strategii rozwoju aglomeracji warszawskiej – twierdzi Tomasz Dąbrowski. – To, na czym nam zależy, to znalezienie rozwiązania, które poprawi sytuację z dojazdem tu i teraz – podsumowuje.
Teraz piłeczka jest po stronie warszawskiego ratusza. Burmistrz Łomianek czeka na odpowiedź w sprawie terminu ewentualnego spotkania.
Dwie drogowe inwestycje
Jak już informowaliśmy, warszawscy urzędnicy widzą rozwiązanie problemu korków na wjeździe do miasta w dwóch planowanych od lat inwestycjach: budowie Trasy Mostu Północnego oraz obwodnicy Łomianek.
W przypadku tej pierwszej w maju tego roku wybrano docelowy wariant przebiegu trasy, która połączy się z przyszłą S7 na tzw. węźle Janickiego. Aktualnie trwa proces związany z pozyskaniem decyzji środowiskowej.
Jeśli chodzi o fragment S7 pomiędzy Kiełpinem a Trasą Armii Krajowej, który będzie jednocześnie ekspresową obwodnicą Łomianek, to jesienią 2024 roku GDDKiA podpisała umowę na wykonanie projektu drogi. W ramach inwestycji mają powstać m.in. dwa tunele: pod Bielanami i Bemowem. Według wstępnych szacunków kierowcy skorzystają z tego fragmentu ekspresówki najszybciej za siedem lat.
Autorka/Autor: Dariusz Gałązka
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Klemens Leczkowski/tvnwarszawa.pl