W ostatnich dniach do jednego z takich zdarzeń doszło przed budynkiem dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego w Izabelinie pod Warszawą. Młoda samica łosia przebywała w tym miejscu jakiś czas. Ludzie podchodzili. Zwierzę było zestresowane. Wysyłało jasne sygnały ostrzegawcze - kładło uszy po sobie, nerwowo podbiegało do ludzi. Na koniec uszkodziła samochód jednego z pracowników parku.
"To była próba wywalczenia sobie przestrzeni. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca" - informują przedstawiciele Kampinoskiego Parku Narodowego.
"Stanowczo apelujemy: przestańcie prowokować takie sytuacje i nie promujcie ich w mediach społecznościowych. To, co dla was jest efektownym zdjęciem, dla zwierzęcia jest walką o przetrwanie, a dla człowieka igraniem nawet ze śmiercią" - zaznacza Kampinoski Park Narodowy.
Dyrekcja parku przypomina, że łoś to największy ssak polskich lasów, który mimo pozornej powolności potrafi reagować błyskawicznie i z ogromną siłą. Jak zaznaczono, nie jest to potulna maskotka ani model do sesji zdjęciowych.
Apel leśników
Masa dorosłego łosia wynosi od 300 do 500 kilogramów. "Łoś nie ucieka jak sarna - on często decyduje się na konfrontację, jeśli poczuje się osaczony" - zaznaczają pracownicy parku i apelują o zachowanie bezpiecznego dystansu - minimum 50 metrów. Sygnałem alarmowym powinna być sytuacja, kiedy zwierzę patrzy na nas i przestaje żerować - oznacza to, że jesteśmy za blisko.
Przypominają, aby nie hałasować i nie podawać lokalizacji spotkania ze zwierzęciem, gdyż publikowanie dokładnego miejsca pobytu w sieci ściąga w to miejsce tłumy, co jest dla łosia ogromnym stresem.
"Nie prowokujcie tragedii" - apeluje Kampinoski Park Narodowy.
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Kampinoski Park Narodowy