Historię Fabisia opisali w mediach społecznościowych leśnicy z Nadleśnictwa Garwolin. Jak wskazali, w niedzielę dotarła do nich informacja, że w lesie, w sąsiedztwie ścieżki przyrodniczej w Hucie Garwolińskiej, zauważono dużego ptaka przypominającego strusia. Udało się go nawet nagrać, jednak ptak był wyraźnie spłoszony i nie pozwolił się do siebie zbliżyć. Pomimo podjętych prób, nie udało się go odnaleźć. Ptak spędził noc w lesie.
"Panika zapędziła go w głąb lasu"
"Dziś rano leśnicy z Leśnictwa Huta, idąc trop w trop po świeżych śladach odciśniętych na śniegu, dotarli do miejsca, gdzie ukrywał się ptak. Okazało się, że to Fabiś - samiec emu, który dzień wcześniej uciekł z hodowli, przerażony hukiem fajerwerków. Panika zapędziła go ponad 3 kilometry w głąb lasu, w zupełnie obce i niebezpieczne dla niego środowisko" - podali w poniedziałek na Facebooku leśnicy.
Jak wskazali, po nocy spędzonej na mrozie, zmęczony i głodny Fabiś pozwolił do siebie podejść. "Był spokojny i ufny. Niedługo później bezpiecznie wrócił do swojego właściciela" - czytamy.
"Rezygnacja z fajerwerków to realna pomoc dla zwierząt"
Według leśników ta historia zakończyła się szczęśliwie, "ale tylko dlatego, że ktoś był uważny, a pomoc przyszła na czas".
"Wielu zwierząt nie udaje się odnaleźć. Wiele nie wraca. To kolejny, bardzo wyraźny dowód na to, jak ogromnym stresem są fajerwerki dla zwierząt – zarówno dzikich, jak i tych pozostających pod opieką człowieka. Dla nich huk to nie zabawa, lecz realne zagrożenie życia (ucieczki, wychłodzenie, urazy, zagubienie). Apelujemy o rozwagę i odpowiedzialność. Rezygnacja z fajerwerków to realna pomoc dla zwierząt" - zaapelowali.
***
Emu (Dromaius novaehollandiae) to nielotny ptak pochodzący z Australii, należący do rodziny kazuarowatych. Jest drugim co do wielkości ptakiem na świecie - może osiągać blisko dwa metry wysokości.
Autorka/Autor: katke/gp
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Nadleśnictwo Garwolin/Facebook