Do zdarzenia doszło 10 kwietnia około godz. 0.40. Trasą S17, na wysokości Garwolina, szła kobieta ubrana na czarno, słabo widoczna dla kierowców. Piesza poruszała się poboczem ekspresówki, tuż obok pędzących aut. "Taki widok zgłosił zaniepokojony kierowca. Policjanci z Garwolina natychmiast ruszyli na miejsce i odnaleźli 44-latkę, która… chciała dojść pieszo do Lublina" - przekazał oficer prasowy garwolińskiej komendy podkomisarz Małgorzata Pychner.
Odwieźli kobietę na pociąg
Funkcjonariusze ukarali pieszą mandatem, ale przede wszystkim pomogli bezpiecznie opuścić ruchliwą trasę. Odwieźli kobietę na stację PKP, by mogła kontynuować podróż w bezpieczny sposób.
"To nie pierwszy taki przypadek w ostatnich dniach. Zaledwie trzy dni wcześniej, około godziny 21 kierowcy alarmowali, że na wysokości Czyszkówka pasem awaryjnym w stronę Warszawy idzie mężczyzna. Policjanci zastali tam obywatela Ukrainy, który tłumaczył, że zabrakło mu paliwa i idzie do najbliższej stacji" - opisała rzeczniczka.
Okazało się, że swój samochód pozostawił na trasie w miejscu absolutnie niedozwolonym i niebezpiecznym. Auto usunięto na koszt właściciela.
"Piesi nie mają prawa być na ekspresówce" - podkreśliła na koniec rzeczniczka policji.
Policja przypomina też, co robić w awaryjnych sytuacjach.
Trzeba zjechać jak najbliżej barierek; włączyć światła awaryjne; założyć kamizelkę odblaskową, zanim wysiądzie się z auta; trzeba wysiąść prawymi drzwiami, nigdy od strony jezdni, a następnie ustawić trójkąt ostrzegawczy za pojazdem, schować się za barierkami i czekać tam na pomoc.