RADOM

Tragiczny wypadek na stacji kolejowej. Pasażerowie byli "poganiani gwizdkiem"

Prokuratura i kolej badają okoliczności wypadku w Bierwieckiej Woli
Prokuratura i kolej badają okoliczności wypadku na stacji w Bierwieckiej Woli
Źródło: TVN24
Dominik walczy o życie w szpitalu. Gdy pomagał wnieść wózek do pociągu, został przytrzaśnięty drzwiami, a następnie wciągnięty pod koła. Nastolatek jest z koleją za pan brat i wiąże z nią plany na swoją zawodową przyszłość. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Ze stacji Bierwiecka Wola codziennie dojeżdżał do szkoły. To tu 14 lutego doszło do wypadku. Stan 17-latka nadal jest ciężki - jest w śpiączce, przebywa w szpitalu w Warszawie.

Tata Dominika mówi, że teraz najważniejsze jest jego życie i na tym skupia się cała rodzina. Prosi o wsparcie duchowe i modlitwę.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

- To jest chłopiec, który wychodząc, mówi: "pani profesor miłego dnia życzę" i "dziękuję". Jego wrażliwość na drugiego człowieka jest ogromna - podkreśla Agnieszka Ścieglińska, dyrektorka I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Radomiu.

17-latek wpadł pod ruszający się pociąg, gdy pomagał wyprowadzić z wagonu wózek. Został przytrzaśnięty przez drzwi i wciągnięty pod koła.

- Dominik taki jest. Dla niego to jest odruch serca i zawsze pomaga. Trudno zrozumieć, dlaczego tak się to skończyło - przyznaje nauczycielka Beata Dutkowska-Żaczek.

Jak mówi pan Dariusz, tata Dominika, transport kolejowy to życiowa pasja nastolatka i dlatego dużo razem jeździli pociągami. Nastolatek swoje życie zawodowe też chce związać z koleją.

Pasażerowie poganiani, przestarzałe systemy bezpieczeństwa

Mieszkańcy Bierwieckiej Woli koło Jedlińska nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Sygnały, że pociąg zbyt krótko stoi zimą na trasie Warszawa-Radom, dostawał też Klub Miłośników Kolei, który społecznie dba, aby tu dojazdy były lepsze i bezpieczniejsze.

- Pasażerowie czuli się gwizdkiem poganiani przez kierowników pociągów w sytuacji, kiedy nie były sprzyjające warunki atmosferyczne - zwraca uwagę Andrzej Lewandowski z Klubu Miłośników Kolei - Kolej na Radom.

Prokuratura i kolej badają okoliczności wypadku w Bierwieckiej Woli
Prokuratura i kolej badają okoliczności wypadku w Bierwieckiej Woli
Źródło: TVN24

Pojawiają się pytania, czy drzwi w pociągach jeżdżących na tej trasie są na pewno w pełni bezpieczne. - Czy drzwi w starszym taborze odpowiadają wymogom bezpieczeństwa, czy może trzeba te mechanizmy ulepszyć - zastanawia się Andrzej Lewandowski. - Składów starszych jest sporo i one dominują na tej trasie - dodaje.

O tym od lat miłośnicy kolei alarmują Koleje Mazowieckie. - Ta jednostka ma czujniki ruchu w dolnej części drzwi, czyli jeśli ktoś rękę włoży wyżej, to nawet nie wykryją, że tam jest coś i one po prostu się zamkną - zwraca uwagę Tomasz Gidelski ze Stowarzyszenia Bezpieczna i Przyjazna Kolej.

Badane okoliczności wypadku

To, co się stało na peronie w Woli Bierwieckiej, ustala teraz Prokuratura Okręgowa w Radomiu. - Zabezpieczony został monitoring i przesłuchiwani są świadkowie. Powiadomiono Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych, wyniki badań tej komisji zostaną wykorzystane w śledztwie - informuje Aneta Góźdź z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

- Jako przewoźnik dołożymy wszelkich starań, żeby zostały one wyjaśnione. Komisja ma 30 dni na wyjaśnienie okoliczności tego wypadku - przekazuje rzeczniczka Kolei Mazowieckich Donata Nowakowska.

Tomasz Frankowski, rzecznik Urzędu Transportu Kolejowego, potwierdza, że "to był starszy typ taboru, który mógł poruszać się po torach w Polsce". - Ale nienajnowszy i niespełniający najnowszych norm technicznych - przyznaje.

Eksperci informują od lat, że regionalny przewoźnik ma za mało osób zatrudnionych przy obsłudze pociągów. - Koleje Mazowieckie nie inwestują w kierownika ani konduktora, bo jest zazwyczaj tam jedna osoba i to kierownik, który sprawdza bilety - mówi Tomasz Gidelski.

Urząd Transportu Kolejowego prowadzi swoją kontrolę drużyn pociągowych Kolei Mazowieckich - ma wyjaśnić, czy system działa sprawnie. - Czy nie ma jakichś luk, które można wskazać i eliminować, i jak przeprowadzane są szkolenia pracowników i czy one są adekwatne do tego - mówi Tomasz Frankowski.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Adam Styczek /akw

Czytaj także: