Decyzja prokuratury w sprawie wielkiego pożaru w Ząbkach

Blok w Ząbkach dwa miesiące po pożarze
Wnętrze bloku w Ząbkach po pożarze. Materiał Łukasza Wieczorka w magazynie "Polska i świat"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Klemens Leczkowski / tvnwarszawa.pl
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie pożaru bloku w Ząbkach, do którego doszło w lipcu ubiegłego roku. Śledczy nie ustalili, co było przyczyną zaprószenia ognia.

Jak przypomniała prokurator Karolina Staros, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, śledztwo w sprawie pożaru bloku przy ul. Powstańców w Ząbkach zostało wszczęte już następnego dnia po zdarzeniu - 4 lipca 2025 r. ubiegłego roku. Przesłuchano naocznych świadków, mieszkańców bloku. Łącznie było to 350 osób. Służby zwróciły się również do świadków o przekazywanie nagrań, na których udokumentowano pożar.

Po zakończeniu akcji gaśniczej wykonano dokładne oględziny pogorzeliska, m.in. z wykorzystaniem dronów. Natomiast od zarządcy budynku oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego pozyskano dokumentację dotyczącą budynku.

Co sprawdzali biegli?

Zasięgnięto opinii specjalistycznej Zakładu Badania Przyczyn Pożarów i Rozpoznania Zagrożeń Akademii Pożarniczej w Warszawie. Biegłym zlecono ustalenie:

  • jaka była przyczyna pożaru;
  • jaki był mechanizm, dynamika i kierunki rozprzestrzeniania się pożaru;
  • czy do powstania pożaru przyczyniło się działanie bądź zaniechanie człowieka lub grupy osób;
  • czy w budynku dotkniętym pożarem przestrzegano przepisów dotyczących bezpieczeństwa pożarowego;
  • czy pożar stwarzał zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach;
  • dla jakiego mienia pożar stanowił bezpośrednie zagrożenie;
  • jakie dodatkowe czynniki mogły doprowadzić do zapłonu lub zaprószenia ognia;
  • czy podczas oględzin miejsca pożaru, badań fizykochemicznych oraz eksperymentu rzeczoznawczego ujawniono obecność substancji łatwopalnych lub wybuchowych, mogących przyczynić się do powstania pożaru.

Ustalenia biegłych

W oparciu o cały materiał dowodowy biegli stwierdzili, że:

  • nie ustalono przyczyny pożaru, jednak jako najbardziej prawdopodobną wskazano wersję zaprószenia ognia; wykluczono natomiast podpalenie;
  • zainicjowanie procesu spalania nie nastąpiło w pomieszczeniach poddasza, lecz w przestrzeni pomiędzy elementami poszycia skośnej części dachu nad jednym z lokali mieszkalnych;
  • nie stwierdzono nieprawidłowości w zakresie przestrzegania przepisów przeciwpożarowych przez zarządcę obiektu; stwierdzono natomiast, że w procesie budowlanym przedmiotowego budynku nie uwzględniono zaleceń rzeczoznawcy dotyczących zabezpieczeń przeciwpożarowych w zakresie wyprowadzenia grodzi przeciwpożarowych ponad poszycie dachu. Jednocześnie w okresie realizacji inwestycji wykonanie takich grodzi nie było obowiązkowe, a zalecenia rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych nie miały charakteru wiążącego;
  • pożar spowodował realne i bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców kondygnacji, których lokale bezpośrednio sąsiadowały z przestrzenią nieużytkowego poddasza, a także dla mienia znajdującego się na tych kondygnacjach oraz w garażu podziemnym pod klatką nr II, gdzie pożar rozprzestrzenił się szachtami instalacyjnymi;
  • brak jest dowodów wskazujących, aby na zaistnienie pożaru miało wpływ działanie bądź zaniechanie człowieka;
  • nie ustalono, aby inne dodatkowe czynniki doprowadziły do zainicjowania procesu spalania.

"W miarę gromadzenia materiału dowodowego stwierdzono, że postępowanie powinno obejmować swoim zakresem nie tylko samo spowodowanie pożaru, lecz również kwestie związane z dopuszczeniem budynku do użytkowania po zakończeniu procesu budowy oraz zapewnieniem przez zarządcę bezpieczeństwa jego użytkowania. Z uwagi na aktualną sytuację w kraju i regionie weryfikowano również, czy zdarzenie mogło stanowić akt sabotażu, jednak nie potwierdzono takiej wersji wydarzeń" - wyjaśniła prokurator Staros.

Umorzenie

24 czerwca prokuratura umorzyła śledztwo w zakresie "sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach(...) wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa". Nie ustalono, co było przyczyną zaprószenia ognia. Postępowanie umorzono również w zakresie niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy straży pożarnej. Śledczy nie znaleźli też winy w postępowaniu zarządcy budynku.

"Ustalono bowiem, że zarządca obiektu wykonywał wszystkie obowiązki nałożone na niego przepisami prawa, związane z utrzymaniem budynku w należytym stanie technicznym" - podkreśliła Staros.

Wielki pożar w Ząbkach

3 lipca ubiegłego roku po godzinie 19 zapaliło się poddasze w jednym z budynków na osiedlu przy ulicy Powstańców w Ząbkach. Ogień bardzo szybko objął trzy połączone ze sobą skrzydła. Strażacy przeszukali wszystkie pomieszczenia, nie znaleziono ofiar, nie ucierpiały także zwierzęta. Trzy osoby, które były na zewnątrz obiektu, doznały lekkich urazów, jednak nikt nie wymagał hospitalizacji. Poszkodowanych zostało też trzech ratowników, w tym dwóch funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: