Policja podejrzewa, że na Tarchominie znaleziono szczątki zaginionej tancerki

Warszawa

Stołeczna policja sprawdza, czy szczątki znalezione w ubiegłym tygodniu na Tarchominie, należały do zaginionej kilka miesięcy temu Moniki Traczyńskiej.

Śledczy cały czas ustalają czyje szczątki znaleziono na Kępie Tarchomińskiej.

- We wtorek odbyła się sekcja. Czekamy na raport. Chcemy ustalić, w jaki sposób zginęła ta osoba oraz kim była – mówi Renata Mazur, rzeczniczka prokuratury na Pradze.

Ze szczątków wyodrębniono DNA. – Policja będzie porównywać materiał z DNA zaginionej w styczniu dziewczyny – mówi Mazur.

Chodzi o Monikę Traczyńską, która zaginęła na początku stycznia w centrum Warszawy.

28-latka miała około 167 cm wzrostu, szczupłą, wysportowaną sylwetkę, brązowe oczy, długie kasztanowe falowane włosy oraz pociągłą twarz. Ostatni raz była widziana w piątek 9 stycznia w nocy.

Kobieta zajmowała się zawodowo kulturystyką, fitnessem i dietetyką. Uprawiała także sportowy taniec na rurze.

jb/r