Autobusem uszkodził 14 aut, wjechał w przejście podziemne. Informacje z prokuratury

Wypadek autobusu miejskiego w Warszawie
Śledztwo prokuratury w sprawie wypadku przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Miejski Reporter
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokuratura dysponuje trzema opiniami biegłych w sprawie wypadku autobusu miejskiego, który na początku lipca wjechał w przejście podziemne przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich w Warszawie. Kierujący pojazdem wcześniej staranował 14 aut. Śledczy czekają na jeszcze jeden dokument.

5 lipca autobus komunikacji miejskiej linii 186 odbył kilometrowy "rajd", zderzając się najpierw z tramwajem, potem uszkodził 14 samochodów i zahaczył o latarnię, wreszcie wjechał w przejście podziemne przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Rannych zostało sześć osób.

Sprawdziliśmy, na jakim etapie jest obecnie śledztwo w tej sprawie.

Trzy opinie gotowe

Prokuratura dysponuje już trzema opiniami biegłych. - Dostaliśmy trzy opinie - jedną toksykologiczną, drugą z ruchu drogowego, trzecią dotyczącą stanu pojazdu. Zlecona została natomiast jeszcze uzupełniająca opinia toksykologiczna - powiedział nam w piątek Piotr Antonii Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Śledztwo prowadzone jest w kierunku sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów, trwa analiza materiału dowodowego i oczekiwanie na uzupełniającą opinię. Polskie prawo za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym przewiduje karę od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.

Autobus był sprawny

Jak zastrzegł prokurator, śledczy nie informują na razie o tym, jakie informacje zawierają trzy gotowe opinie.

Jednak, jak pisaliśmy dwa tygodnie temu, prezes MZA Jan Kuźmiński powiedział RMF Maxx, że wszystkie przeprowadzone badania techniczne wykazały, że pojazd był sprawny. - Autobus został nam przekazany z powrotem. Trafił do Bolechowa, gdzie oceniona zostanie wielkość strat i zasadność jego odbudowy. Wiemy, że nie nastąpiła w nim żadna awaria ani usterka - mówił nam wówczas Adam Stawicki, rzecznik MZA.

Kierowca zawieszony

Po tym zdarzeniu kierowca został zawieszony i przestał pracować w Miejskich Zakładach Autobusowych.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: