Zwolniony wiceprezydent zdradza plany na przyszłość

Warszawa

TVN24Jacek Wojciechowicz odchodzi z PO

Jacek Wojciechowicz, zwolniony we wrześniu ubiegłego roku długoletni zastępca Hanny Gronkiewicz-Waltz ujawnił swoje plany na przyszłość. Założył fundację Instytut Rozwoju Warszawy, która zamierza patrzeć na ręce władzom miasta. - Chcemy być aktywistami, ale stoi za nami doświadczenie bycia po drugiej stronie – zapowiedział Wojciechowicz.

Jacek Wojciechowicz przez 10 lat był prawą ręką prezydent stolicy. Oficjalnie został wyrzucony za słabe wyniki z inwestycjach. Nieoficjalnie wiadomo, że zwolnienia wszystkich czterech zastępców zażądał od Gronkiewicz-Waltz Grzegorz Schetyna. Miał to być warunek pozostawienia na stanowisku jej samej. Padło na Jarosława Jóźwiaka, który faktycznie miał reprywatyzację w swoich kompetencjach i Wojciechowicza, który nigdy za nią nie odpowiadał. Fotele ocaliła dwójka innych wiceprezydentów: Michał Olszewski i Włodzimierz Paszyński. Jacek Wojciechowicz miał otrzymać propozycję prezesury jednej z miejskich spółek (mówiło się o Metrze Warszawskim), ale jej nie przyjął.

W publicznych wypowiedziach nie ukrywał żalu za powiązanie jego odejścia z aferą reprywatyzacyjną. Wielokrotnie dawał temu wyraz w swojej aktywności na Twitterze. Uderza tam głównie (często bardzo brutalnie)w Prawo i Sprawiedliwość, ale zdarza mu się także podszczypywać tę frakcję Platformy, którą obciąża za swoje odejście (czyli środowisko Grzegorz Schetyny). We wtorek ujawnił, że nie wyczerpuje to jego planów na przyszłość.

Wiceprezydent społecznikiem

Były wiceprezydent Warszawy powołał do życia Instytut Rozwoju Warszawy i stanął na jego czele. Celem fundacji jest "monitorowanie i wspieranie dynamicznego rozwoju stolicy oraz poszukiwanie koncepcji skutecznego zarządzania miastem". – Przez 10 lat stolica przeżywała boom rozwojowy. Ta sytuacja się nie zmienia, a w kontekście Brexitu wręcz zyskujemy nowe szanse. Instytut Rozwoju Warszawy jest po to, żeby monitorować, czy wszystkie szanse wykorzystywane są dobrze – mówił podczas spotkania z dziennikarzami Wojciechowicz.

Zapewniał przy tym, że jego fundacja jest apolityczna i tworzy ją grupa ludzi o różnych poglądach, wywodzących się z różnych środowisk. Ale póki co przedstawił tylko dwójkę swoich najbliższych współpracowników. To szerzej nieznani Grzegorz Gruchalski (były szef młodzieżówki SLD, aktywista, z wykształcenia socjolog) oraz Aleksander Arabadźić (związany ze środowiskiem PO, asystent senatora Marka Rockiego, przedsiębiorca, PR-owiec, społecznik).

– Chcemy działać dla dobra Warszawy, dać odpór nihilistom, populistom, którzy w rozwoju widzą zagrożenia – mówił Wojciechowicz, ale nie sprecyzował kogo dokładnie ma na myśli. – Jesteśmy fundacją, nie partią polityczną, w tym momencie polityka nas nie interesuje. Chcemy, żeby rozwój Warszawy nie został przyhamowany – podkreślił. - Chcemy być lobbystami Warszawy, nie inwestorów, chcemy zmieniać Warszawę, wpływać na to, żeby się rozwijała i zmieniała – dodał.

Zapowiedział też powołanie rady programowej, jednak nie zdradził, kto miałby się w niej znaleźć. – Są prowadzone rozmowy z ekspertami, ale podawania nazwisk byłoby teraz przedwczesne – zastrzegł.

Niewiele konkretów

Jacek Wojciechowicz nie przedstawił też konkretnego programu działań na najbliższe miesiące. W gruncie rzeczy nie do końca wiadomo, w jakie zadania przekują się ogólnie zarysowane cele. Nie dowiedzieliśmy się, co pójdzie na pierwszy ogień – jakie badania zamierza zamówić fundacja, jakie raporty opracuje, jakie konferencje zorganizuje.

Nie zanosi się na to, żeby Wojciechowicz stał się radykalnym krytykiem obecnych władz ratusza. Podczas wtorkowego spotkania starannie unikał ich krytyki. – W aktualnej sytuacji politycznej nie widzę problemu we współpracy z urzędem miasta – stwierdził. - Docierają pewne sygnały, że decyzyjność pewnych struktur miejskich nie jest w ostatnich miesiącach najbardziej dynamiczna – to bodaj najmocniejsze zdanie o ekipie Gronkiewicz-Waltz, które padło z ust jej byłego zastępcy.

Bronił swojego dorobku na stanowisku wiceprezydenta. - 10 lat, przez które odpowiadałem za inwestycje, to ok. 30 miliardów złotych zainwestowanych w Warszawie. Przez 30 lat stolica nigdy nie miała tak dobrego okresu. Zawsze starałem się być osobą, która ten rozwój napędza - przekonywał.

Czy nowa rola, lidera jednego z setek działających w Warszawie NGO-sów, nie będzie frustrująca dla człowieka, który przez lata miał moc sprawczą, podejmował codziennie szereg istotnych dla miasta decyzji? - Mamy świadomość, że nasz siła rażenia jest, jaka jest. Mam prawo zajmować się rozwojem Warszawy z tej pozycji, jaką aktualnie mam – podsumował.

Zwolnienie Jacka Wojciechowicza:

Hanna Gronkiewicz-Waltz o zwolnieniu Jacka WojciechowiczaTVN24
wideo 2/5

Piotr Bakalarski