Zniknęły ikarusy, odjechały "parówki". Zmarnowane lata w komunikacji?

Warszawa

archiwum TVN i TVN24Tak wyglądała komunikacja miejska w 2006 roku

- Warszawa zmarnowała ostatnie 12 lat budując zaledwie około 10 kilometrów metra - twierdzi Patryk Jaki, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta miasta. Czy na pewno? Przypominamy, jak jeździło się po mieście w 2006 roku i sprawdzamy, jak zmienił się transport w Warszawie.

Patryk Jaki wytknął, że stolica Polski ma mniej kilometrów metra niż stolice Rumunii, Bułgarii, Węgier, Czech.

- Nie może tak dłużej być, Warszawa musi gonić zachodnie stolice, a nie ścigać się ze stolicami z regionu. Najwyższy czas, żeby metro było szkieletem transportowym Warszawy - mówił kandydat Zjednoczonej Prawicy.

Stwierdził, że ostatnie 12 lat zostało zmarnowane i zasugerował, że po mieście jeździ się dziś nie lepiej niż w 2006 roku. Czy tak w istocie jest, to oczywiście subiektywne wrażenie każdego z podróżnych. Ale jeśli mowa o metrze jako kręgosłupie komunikacji miejskiej, należałoby rozpatrzeć wszystkie jej elementy.

A na tym polu przez ostatnich 12 lat zmieniło się bardzo dużo. Wystarczy obejrzeć archiwalne materiały TVN24 i przypomnieć sobie choćby nocne podróże ikarusami linii 6xx.

Autobusy i tramwaje

W połowie pierwszej dekady XXI wieku autobus niskopodłogowy wciąż był w Warszawie rzadkością. Osoby, dla których wejście po trzech schodach stanowiło problem, musiały wypatrywać na rozkładach jazdy specjalnych kwadratowych nawiasów. To one sygnalizowały, że podjedzie pojazd z niską podłogą.

W 2006 roku znakomitą większość taboru Miejskich Zakładów Autobusowych stanowiły - młodsze czy starsze, ale zawsze wysokopodłogowe - ikarusy.

- Niskopodłogowych pojazdów było wtedy 628. Żaden autobus warszawski nie miał monitoringu ani pełnego elektronicznego systemu informacji. Tylko 80 pojazdów miało klimatyzację, nie było biletomatów, zapowiedzi głosowych ani udogodnień dla niewidomych - wspomina Adam Stawicki, rzecznik prasowy MZA. Dodaje, że w 2018 niskopodłogowe są wszystkie autobusy miejskiej spółki, a większość jest na poziomie przewyższającym standard autobusów w zachodniej Europie.

- Pojazdy są w większości klimatyzowane, wiele ma klimatyzację typu śródziemnomorskiego, czyli o podwyższonej wydajności. Jest elektroniczna informacja zewnętrzna i wewnętrzna, są ułatwienia dla niepełnosprawnych, niewidomych i niedowidzących. Autobusy są wyposażone w nowoczesne systemy samogaszące i zliczające pasażerów, a także w monitoring i biletomaty - dodaje Stawicki.

W 2006 roku tych dwóch ostatnich udogodnień nie miał żaden pojazd. Jak informuje ratusz, za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz miasto kupiło 1167 nowych autobusów. W 2006 roku w godzinach szczytu wypuszczano do ruchu 1190 autobusów. Dziś jest to 1220 - informuje MZA.

Autobusy to jednak tylko część inwestycji w tabor, które sięgnęły w tych latach około pięciu miliardów złotych, a więc kwoty porównywalnej z tym, co wydano na metro. Wydano je również na 35 nowych składów metra, 28 pociągów dla Szybkiej Kolei Miejskiej oraz około 300 tramwajów. Większość inwestycji była możliwa dzięki dotacjom Unii Europejskiej.

Nowe trasy

⁃ W latach 2006–18 Tramwaje Warszawskie kupiły 281 niskopodłogowych klimatyzowanych tramwajów z monitoringiem. Zakup 186 wagonów to tak zwany przetarg stulecia, czyli jeden z największych w Europie jednorazowych zakupów tramwajów. Prowadzimy też procedury zakupowe na nawet 213 kolejnych nowoczesnych składów - informuje Maciej Dutkiewicz, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich.

I dodaje, że teraz 59 procent tramwajów wożących warszawiaków, to nowe wagony. W 2013 roku z warszawskiego krajobrazu komunikacyjnego ostatecznie zniknęły poczciwe 13N, czyli tramwaje starego typu, popularnie zwane "parówkami".

Przez ostatnie 12 lat zbudowano też 20,5 km nowych torów. - Tramwaje dotarły do kilku osiedli mieszkaniowych w stolicy – na Tarchomin, Nowodwory, Stare Świdry i Stare Górce na Bemowie. Dzięki temu dzielnice Bemowo i Białołęka, zamieszkiwane przez 250 tysięcy osób, zyskały nowe linie tramwajowe - stwierdza.

Dwa koła

W nowoczesnych europejskich miastach ważnym składnikiem transportu są też drogi rowerowe. Przed objęciem władzy przez aktualną jeszcze prezydent Warszawa miała ich około 200 kilometrów. - Od 2006 roku powstało ponad 360 kilometrów tras dla rowerów. Sieć ma teraz 560 kilometrów z czego 416 to drogi dla rowerów, 71 to ciągi pieszo-rowerowe, a 73 kilometry to pasy i kontrapasy dla rowerów - informuje Konrad Klimczak z biura prasowego urzędu miasta.

Karolina Gałecka z Zarządu Dróg Miejskich dodaje, że od 2012 roku powstaje około 50 kilometrów nowych tras rowerowych rocznie. - Ponadto od 2009 roku wyremontowano około 40 kilometrów istniejących tras. Powstało również około 25 kilometrów tras nieoznakowanych, na przykład bulwary wiślane czy praska ścieżka nadwiślańska - deklaruje Gałecka.

Warto przypomnieć, że w 2006 roku nie było tak naturalnego dziś elementu transportowej infrastruktury jak Veturilo. Powstanie systemu wraz z budową ścieżek zapoczątkowało modę na jazdę rowerem po mieście. Dziś Veturilo to piąta największa taka sieć w Europie z ponad pięcioma milionami wypożyczeń rocznie i ponad 600 tysiącami użytkowników.

Choć - nawiasem mówiąc - rowery wśród stołecznych inwestycji w komunikację budzą chyba najwięcej kontrowersji. Jedni narzekają na rowerzystów, inni twierdzą, że dróg powstaje za mało, budowane są za wolno, a powstałe za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz są nieprzemyślane i chaotyczne - nie tworzą kompletnych, nieprzerwanych ciągów prowadzących przez całą stolicę z południa na północ czy ze wschodu na zachód.

Plany

Ratusz planuje dalej inwestować w komunikację, która uzupełni "szkielet" w postaci metra. Do 2020 Warszawa ma kupić 110 autobusów zasilanych gazem oraz 130 elektrycznych. Z kolei SKM ma do 2023 roku dostać 21 "elfów". W planach jest też 213 tramwajów i 45 składów do obsługi drugiej linii metra, która również ma być gotowa w 2023 roku.

Nawet zatwardziali przeciwnicy obecnych władz stolicy przyznają więc dziś, że coś się jednak w mieście zmieniło. Zaraz wypominają jednak, że to nijak ma się do obietnic. To prawda - w 2006 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz, na stworzonej wówczas mapie "Warszawa marzeń", zapowiadała pięć nowych mostów i 17 parkingów podziemnych - głównie zlokalizowanych w centrum miasta.

Z mostów zbudowano tylko ten na północy, w budowie jest kolejny, powstający w ramach Południowej Obwodnicy Warszawy. Parkingów podziemnych nie przybyło w ogóle, choć mamy inne - "park & ride". Nie ma jednak tramwaju na Żerań FSO wzdłuż Modlińskiej ani obwodnicy między rondem Wiatraczna a rondem Żaba. Druga linia metra, choć zaawansowana, nie jest dokończona.

Wciąż nie ma też obiecywanego wtedy wodolotu kursującego Wisłą.

Zobacz archiwalne materiały TVN i TVN24 z lat 2005-2007 o warszawskiej komunikacji:

Przejazd nocnymi autobusamitvn
wideo 2/6

mś/r