Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Znalazł się mocny na Legię

Warszawa

Aż dziesięć spotkań Legia nie mogła znaleźć pogromcy. Znalazła na własnym stadionie, z białostocką Jagiellonią, i w następnej kolejce może stracić prowadzenie w T-Mobile Ekstraklasie.

Stołeczna ekipa znakomicie rozpoczęła sobotni mecz. Już w pierwszje akcji meczu Danijel Ljuboja pokazał, dlaczego uważany jest za największą gwiazdę ekstraklasy. Serb przyjął sobie piłkę w polu karnym stojąc tyłem i zwodem, który rzadko zdarza się na naszych boiskach - minął dwóch rywali. Zabrakło tylko skutecznego strzału.

Znakomicie radzący sobie na wyjazdach goście nie zamierzali się jednak na Pepsi Arenie bronić. Szybko wyprowadzili kontrę, Tomasz Frankowski idealnie obsłużył Dawida Plizgę, ale ten trafił w słupek bramki strzeżonej przez Duszana Kuciaka.

"Franek" goni legendy

Powodzenie groźnie kontratakującym gościom przyniosła w końcu akacja z 36. minuty - strzelcem gola został Plizga, który oszukał linię obrony i idealnie wyszedł do prostopadłego podania.

W drugiej połowie pierwsze skrzypce w Legii ciągle grał Ljuboja, ale Jakub Słowik dwukrotnie bronił groźne strzału "Ljubo". Nie dał rady w 53. minucie, gdy uderzał Jakub Rzeźniczak, który wykorzystał podanie Miro Radovicia.

To "Jaga" grała jednak do końca. W 77. minucie zwycięstwo dał jej niezawodny Tomasz Frankowski, który wykorzystał podanie Gruzina Niki Dżalamidze. To 164. trafienie "Franka" w ekstraklasie. Więcej mają już tylko Gerard Cieślik (164), Lucjan Bryhczy (182) i Ernest Pol (186).

Legia ciągle jest liderem, ale Polonię i Lecha wyprzedza już tylko o jeden punkt. Jagiellonia jest ósma (15 punktów).

Czytaj także na tvn24.pl

tvn24.pl//kcz