Zmarł mężczyzna postrzelony na Pradze. Sprawca wciąż na wolności

TVN Warszawa

Poszukiwany jest sprawcaTVN24
wideo 2/6

Zmarł mężczyzna postrzelony na Pradze Północ - poinformowała TVN24. Policja wciąż szuka sprawcy, który w sobotę po południu oddał serię strzałów.

- Mężczyzna, który został najbardziej ranny, nie żyje. Prokuratora Okręgowa Warszawa Praga przystąpiła do czynności mających na celu postawienie sprawcy zarzuty zabójstwa - powiedział Paweł Blajer, reporter TVN24.

Jak podała Polska Agencja Prasowa, zmarły był obywatelem Armenii. W poniedziałek zostanie przeprowadzona jego sekcja zwłok. - Tożsamość tej osoby jest ustalona, jest to osoba znana organom ścigania - poinformował Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.

Szukają sprawcy

Sprawcy do tej pory nie udało się znaleźć.

- Nadal prowadzimy intensywne czynności, żeby zatrzymać tego napastnika - powiedziała nam w niedzielę rano Anna Kędzierzawska z sekcji prasowej Komendy Stołecznej Policji. Jak dodała, śledztwo w tej sprawie prowadzi też wspomniana już prokuratura okręgowa na Pradze.

Poszukiwany mężczyzna w sobotę około godziny 16 oddał serię strzałów w kierunku samochodu osobowego stojącego przy ulicy Siedleckiej na Szmulkach.

W wyniku akcji dwie osoby zostały ranne.

Dwóch rannych

Reporterzy TVN24 rozmawiali z 18-letnim Szymonem, który był świadkiem zdarzenia i udzielał poszkodowanemu pierwszej pomocy. - Wychodziłem z tramwaju, zauważyłem tłum gapiów. Część z telefonami, część po prostu rozmawiała ze sobą. Potem między samochodami zauważyłem osobę w kałuży krwi. Pobiegłem po apteczkę i starałem się pomóc w jakikolwiek stopniu - opowiadał.

- Ta osoba była poważnie ranna, miała ranę głowy. Była przytomna, ale na pograniczu agonii, telepała się strasznie. Próbowała wstać - relacjonował dalej.

Jak informowała początkowo policja, raniony w głowę to pasażer korzystający z przewozu osób (wcześniej funkcjonariusze mówili o taksówce), który chwilę wcześniej wbiegł do auta. - Próbował wsiąść do zajętego już samochodu i prosił kierowcę, by ten szybko odjechał. Kierowca jednak nie zdążył - mówił już w sobotę Paweł Blajer z TVN24.

Postrzelony w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala. Tam zmarł. Kierowca samochodu został ranny w rękę. Również trafił do szpitala.

"Porachunki finansowe lub przestępcze"

Jak informował w sobotę nasz reporter, który dojechał na Siedlecką chwilę po godzinie 16, postrzelone auto (czarny ford) miało zniszczone dwie szyby: od strony pasażera i kierowcy. Wokół niego leżało kilka (co najmniej sześć) łusek po nabojach.

Na miejsce przyjechała policja. Przesłuchano świadków i zabezpieczono dowody. Funkcjonariusze ustalają motywy całego zajścia. - Niewykluczone, że chodziło o rozliczenia finansowe lub przestępcze - powiedziała nadkomisarz Kędzierzawska.

Do godziny 9.20 w poniedziałek nie udało się zatrzymać mężczyzny, który oddał strzały. - Sprawą zajmuje się Wydział do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw. Do czasu ujęcia sprawcy nie udzielamy więcej informacji na ten temat. Prowadzony jest szereg czynności, których szczegółów nie możemy ujawnić - przekazał nam prokurator Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Policja o strzelaninie na Szmulkach
TVN24

kw//ec