Zlot pod specjalnym nadzorem. Aniołowie Piekieł już przyjechali

Warszawa

TVN24Hells Angels nad Zalewem Zegrzyńskim

Motocykliści z Hells Angels zjeżdżają nad Zalew Zegrzyński. Docelowo ma być ich nawet 4 tysiące. Policjanci skrupulatnie sprawdzają każdego uczestnika zlotu. Przeglądają prawo jazdy, kartę pojazdu i to, co przewożą. W akcję zaangażowanych jest 5 tysięcy funkcjonariuszy, w tym antyterroryści.

Motocykliści okrytego złą sławą i jednego z najbardziej znanych na świecie klubów motocyklowych spotykają się na dorocznym zjeździe. Tym razem ich bazą jest Rynia nad Zalewem Zegrzyńskim. Na miejscu może się pojawić 4 tysiące motocyklistów.

"Jest ich już około 1000"

- Służby całego świata uważają, że Aniołowie Piekieł wcale nie są aniołkami, stąd nadzwyczajne zainteresowanie policji i nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Motocykliści wciąż przybywają, jest ich już około tysiąca. Kontrole kolejnych osób ciągle się odbywają - relacjonuje reporter tvn24 Sebastian Napieraj.

Jak dodaje wszyscy motocykliści mają kamizelki z trupią czaszką i nazwą miast z których pochodzą. Nad Zalew Zegrzyński przyjechali z całego świata, między innymi z Holandii, Australii, Niemiec czy Dani.

Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa

Magdalena Bieniak z zespołu prasowego stołecznej komendy informuje, że przygotowania policji trwają już od marca. - Z uwagi na fakt, że w zlocie uczestniczyć będą osoby z wielu krajów, poprzez Komendę Główną Policji prowadzona jest stała, intensywna współpraca z naszymi partnerami z zagranicy, w szczególności z państw, w których takie zloty już się odbywały. Bazujemy na bogatym doświadczeniu i rozwiązaniach, jakie zachodnie policje stosowały w celu zapewnienia bezpieczeństwa - przekonuje Bieniak.

Policjanci skrupulatnie sprawdzają uczestników zlotu. Przeglądają prawo jazdy, kartę pojazdu i to, co przewożą motocykliści.

Zaangażowane w działania jest także Centralne Biuro Śledcze Policji oraz inne komendy wojewódzkie policji, przez których obszar przemieszczać będą się motocykliści. - Pozostajemy także w stałym kontakcie ze Strażą Graniczną. Tylko na obszarze działania Komendy Stołecznej Policji w zapewnienie bezpieczeństwa w związku z odbywającym się zlotem zaangażowanych będzie ponad 5 tysięcy funkcjonariuszy - wyjaśnia Bieniak.

Reporter TVN 24 dodaje, że do akcji dołączyła grupa warszawskich antyterrorystów.

"Tu chodzi o zabawę"

Uczestnicy zlotu podkreślają, ze są członkami normalnego klubu motocyklowego. Według nich najważniejsza jest zabawa i wspólne spotkanie.

- To normalna sytuacja, powtarza się w każdym kraju. Policjanci po prostu wykonują swoją pracę. Zostaniemy tu trzy, cztery dni - przez weekend. Będziemy się spotykać z braćmi. Po to tu jesteśmy. Jesteśmy klubem motocyklowym, nie organizacją przestępczą - zaznacza Dirk, uczestnik zlotu.

Hells Angels powstał w Stanach Zjednoczonych po II wojnie światowej, jako jeden z gangów motocyklowych, rekrutujących głównie byłych żołnierzy. W 1969 roku uruchomiono pierwszy europejski oddział klubu w Londynie. Obecnie w Europie jest ich 250. Ponadto motocyklistów w barwach Hells Angels można spotkać w Ameryce Południowej, Afryce, Azji czy Australii. W Stanach Zjednoczonych klub uznany jest za organizację przestępczą, jego członkowie byli oskarżani m.in. handel narkotykami i kradzieże.

kz/gp