Zielona Białołęka bez wody. Inwestycje sparaliżowane

Warszawa

| Fakty po południufot. sxc.hu

Sieć wodociągowa na zielonej Białołęce nie daje rady obsłużyć 80 tysięcy mieszkańców. Brak wody lub obniżone ciśnienie to problem całych osiedli. Tymczasem MPWiK licytuje się z dzielnicą, kto ma wykupić grunty pod nowe inwestycje.

Kiedy nadchodzi wieczór, woda na Białołęce się kończy, bo całe osiedla kąpią się, piorą, zmywają. Na górnych piętrach osiedli Lewandów, Derby czy Regaty jest najgorzej - ciśnienie jest tak niskie, że wody ledwo kapie.

Inwestycje zablokowane

Powód?Sieć wodociągowca na Białołęce nie wystarcza, żeby obsłużyć dziesiątki wysięcy mieszkańców. A wciąż sprowadzają się nowi. Jak podaje "Gazeta Stołeczna", liczba mieszkańców w tym rejonie Warszawy ma wzrosnąć z 80 do 120 tys.

Potrzebne są nowe magistrale. Na nie jednak w najbliższym czasie nie ma co liczyć. MPWiK chce, żeby to dzielnica wykupiła grunty pod nowe magistrale pod Daniszewską oraz w ciągu Białołęcka-Ostródzka.

- Dzielnicy na to nie stać - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl rzeczniczka dzielnicy Bernadetta Włoch-Nagórny.

Dlatego dziś lokalni radni chcą zaapelować na wodociągowców. Zwołali nazwyczajną sesję. Domagają się podniesienia ciśnienia wody i budowy nowych magistrali. Mają też zwrócić się do ratusza o niewydawanie w tym rejonie pozwoleń na budowę, dopóki sytuacja z wodociągami się nie poprawi.

Zobacz projekt uchwały, który chcą przyjąć w czwartek białołęccy radni

Tymczasem, jak pisze "Stołeczna", inwestycje na Białołęce są planowane dopiero na 2015 rok.

Początek tej części sesji nadzwyczajnej o godzinie 16.00 w białołeckim ratuszu na Modlińskiej 197. Sesja będzie otwarta dla mieszkańców.

Problemy od dawna

Problem nie jest nowy. Patowej sytuacji nie udało się samorządowcom i wodociągowcom rozwiązać od wielu miesięcy. Ludzie kupują w tym rejonie mieszkania, ale nie wiedzą, że będą mieli takie problemy z wodą. Już w 2010 roku zdezorientowani i zdziwieni mieszkańcy Białołęki pisali na warszawa@tvn.pl:

"Jesteśmy całkowicie uziemieni w naszych mieszkaniach, bo nawet nie możemy wyjść na rower, czy pobiegać, bo nie damy rady później się umyć. Codziennie staramy się jak najwcześniej wychodzić z pracy, aby wziąć prysznic. Naprawdę bardzo prosimy Państwa o pomoc, bo nam już ręce opadają, jak przez kilka godzin musimy wstrzymywać się chociażby z pójściem do toalety, a nasza administracja nie odpowiada na żadne maile i do tej pory nie wystosowała do nas żadnej oficjalnej informacji, dlaczego tak się dzieje."

mz