Zdjęli płachty reklamowe z wolskiego ratusza

Warszawa

G.WalkiewiczBanery zniknęły z urzędu

"Prosimy, przestańcie wieszać te ohydne banery" – zaapelowali miejscy aktywiści do burmistrza Woli. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Władze dzielnicy zdjęły plakaty z budynku urzędu. – Przyznajemy, nie wyglądały estetycznie – mówi rzecznik Woli Mariusz Gruza.

Banery wisiały na fasadzie dzielnicowego ratusza przy al. Solidarności 90 od kilku lat. Reklamowały budżet partycypacyjny, zawody sportowe i inne wydarzenia organizowane przez władze dzielnicy. Ogromnych rozmiarów plakaty nie podobały się aktywistom ze stowarzyszenia Warszawa Obywatelska. "Są ohydne, a urząd powinien wyznaczać standardy zachowań" – pisali w mediach społecznościowych.

Plakaty nie wrócą

Działacze zwrócili się bezpośrednio do burmistrza Krzysztofa Strzałkowskiego z prośbą, aby wielkie plakaty zdjął. "Czy naprawdę chcecie aby mieszkańcy w ten sam sposób ozdabiali swoje budynki?" – pytali na jego publicznym profilu na Facebooku. Na reakcję władz dzielnicy nie trzeba było długo czekać. Około dwie godziny po pierwszym zgłoszeniu, banery zniknęły z fasady ratusza. Zgodnie z zapewnieniami władz dzielnicy – na stałe. – Dostaliśmy sygnał od mieszkańców, który spowodował naszą reakcję – mówi nam rzecznik dzielnicy Wola Mariusz Gruza. – Przyznajemy rację, że banery nie wyglądają estetycznie. Dlatego pan burmistrz postanowił o ich natychmiastowym zdjęciu. Więcej nie wrócą na budynek ratusza – dodaje.Na pytanie, dlaczego "ohydne płachty" znikają dopiero teraz, rzecznik odpowiada krótko: "wcześniej nie mieliśmy żadnych zgłoszeń ani skarg w sprawie tych mieszkań".

Plus za szybką reakcję. "Nie wszyscy to potrafią"

Grzegorz Walkiewicz, przewodniczący stowarzyszenia Warszawa Obywatelska nie kryje satysfakcji. – Kiedy umieściliśmy informację o banerach na naszym Facebooku, wiele osób pisało do nas: "Nie dacie rady. Przecież te banery wiszą tam od zawsze". A jednak się udało i to w bardzo krótkim czasie – mówi nam.Aktywista przyznaje też, że ceni szybką reakcję burmistrza Strzałkowskiego. – Bardzo szanuję, kiedy ktoś umie przyznać się do błędu. Zwłaszcza, że nie wszystkie instytucje to potrafią – dodaje. Walkiewicz tłumaczy, że podobną akcję skierowano w stronę Tramwajów Warszawskich. Chodziło o parkowanie na terenie placu Narutowicza. – Ludzie wysiadający z samochodów, które zatrzymują się na placu kierują się bezpośrednio do pawilonu Tramwajów Warszawskich. Tłumaczą się, że nie mają gdzie parkować, że muszą "służbowo" – mówi Grzegorz Walkiewicz.

Na początku 2014 roku pisaliśmy, że urzędnicy chcą porządkować w Warszawie przestrzeń miejską. Wówczas tłumaczyli, że walka nie będzie łatwa i nie ukrywali, że problem istnieje.

Warszawa ma walczyć z chaosem reklamowym
Marcin Gula / tvnwarszawa.pl
Polska negatywnie wyróżnia się na tle Europy
Marcin Gula / tvnwarszawa.pl

kw